michalgrzeskowiak.pl: Zakaz zakazów czyli nie czytaj tego!

A jednak czytasz. Oczywiście, nie masz wyjścia. Naszym umysłem rządzą mechanizmy, a bardzo mocnym i popularnym mechanizmem jest zakaz.

To, co zakazane staje się sztucznie atrakcyjne. Jeśli mam jakiś narzucony zakaz, to przekorny umysł będzie się starał udowodnić, że jego ten zakaz nie dotyczy. Zinterpretuje to jako ograniczenie swojej wolności, a na to nie może przecież pozwolić.

Tymczasem, z kilkoma wyjątkami, zakazy się nie sprawdzają, a po prostu tworzą pokusę.

Dlatego znalazłem sformułowanie, które jest dla mnie znacznie zdrowsze i dzięki niemu nie mam właściwie żadnych zakazów:

Zamiast być weganinem > Z zasady nie jadam zwierząt

Zamiast być ignorantem > Z zasady nie oglądam telewizji i nie czytam gazet

Zamiast być pustelnikiem > Z zasady nie kupuję gadżetów, ubrań i przedmiotów

Zamiast być obdartusem > Z zasady nie troszczę się o modę i trendy

Zamiast być abstynentem > Z zasady nie upijam się alkoholem

Zamiast być eko-fanatykiem > Z zasady nie szkodzę planecie

Obejście nieskuteczności zakazu, polega na tym, że zasada może obejmować również wyjątek, który jest dozwolony i właśnie on chroni nas przed szaleństwem zasad (zgodnie z zasadą słynnego lekarza Paracelsusa).

Jeśli nie mam zakazów, to nie mam też sztucznych pokus, więc moje zasady przychodzą bez żadnego wysiłku  🙂

Zasadniczo polecam 🙂