michalgrzeskowiak.pl: Za późno, nie dam rady …

Dzisiaj podczas biegania spotkałem bardzo sympatycznego pana. Rozmawialiśmy tylko 5 minut i nawet nie wiem jak ma na imię, ale podczas tej chwili rozmowy nauczył mnie dwóch lekcji.

Podobnie jak ja, biega maratony. Byłoby to zwyczajne, gdyby nie fakt, że ma 60 lat, a biegać zaczął w wieku 53.  Wtedy akurat wyszedł na ulicę, gdy odbywał się poznański maraton i obiecał sobie, że za rok też pobiegnie. Od tego czasu przebiegł już 6 maratonów.

Będę miał go przed oczami zawsze, gdy pojawi się w mojej głowie głupia myśl, że jest na coś za późno.

Po drugie rozmawialiśmy o ciekawym zjawisku. Gdy biegniesz w półmaratonie (21 km) i kończysz ten bieg, nie wyobrażasz sobie przebiegnięcia jeszcze raz tego dystansu, od razu po przekroczeniu mety. Jeśli jednak biegniesz cały maraton (42 km), to okazuje się, że jest to wykonalne. Dlaczego? Dlatego, że ustawiamy sobie w głowie granicę, która jest wyznacznikiem naszego zachowania i wytrwałości.

Takie granice ustawiamy sobie w całym życiu i osiągamy dokładnie to, co myślimy że jest dla nas możliwe. Nie dokonasz niemożliwego. Możesz jednak zdać sobie sprawę z tego, że “niemożliwe” to granica w głowie, a nie w rzeczywistości. I dużo staje się możliwe.

Tak oto 5 minut rozmowy z przypadkowym człowiekiem może wpłynąć na resztę Życia.

“Za późno, nie dam rady”- masz rację, ale tylko dopóki w to wierzysz.