michalgrzeskowiak.pl: Wolność jest wewnątrz!

dsc08258

Dzisiaj znów okazałem się niewolnikiem.

Zastanówmy się dzisiaj na ile jesteśmy wolnymi ludźmi.

Zajrzyjmy najpierw do Wikipedii:

Wolność jest definiowana jako brak przymusu, sytuacja, w której można dokonywać wyborów spośród wszystkich dostępnych opcji. Wolność może oznaczać:

– brak osobistego zniewolenia (więzienie, niewolnictwo, praca przymusowa, porwanie),

– brak ograniczeń ze strony władz (wolność słowa, wolność zgromadzeń),

– ze strony innych jednostek (szef, bank, szkoła, rodzina),

– a także zwyczajów społecznych i warunków naturalnych.

Mamy to szczęście, że żyjemy w czasach wolności słowa i wolności zgromadzeń, czyli jedno kryterium się zgadza. Prawdopodobnie również nie siedzisz teraz w więzieniu, ani nie pracujesz przymusowo w obozie pracy. O co więc mi chodzi, kiedy mówię, że nie jesteśmy wolnymi ludźmi?

Po prostu spójrzmy na pozostałe kryteria i zadajmy sobie kilka ciekawych pytań. Okaże się, że oprócz tej widocznej, fizycznej wolności istnieje jedyna wolność, która ma znaczenie- WOLNOŚĆ WEWNĘTRZNA.

Mówię, że znowu okazałem się niewolnikiem. W jaki sposób mogę być niewolnikiem na wolności? Może znasz to skądś:

– oddanie innym władzy nad własnym samopoczuciem,

– zadręczanie się wypominaniem przeszłości,

– ciągłe zamartwianie się o przyszłość,

– dążenie do bycia docenianym, podziwianym, chwalonym, aby karmić swoje ego (które jest iluzją),

– uzależnienie swojego szczęścia od czynników, na które nie mamy wpływu (deszcz = złe samopoczucie?)

– przyjmowanie światopoglądu i stylu życia od większości, bez kwestionowania i pojawienia się pytań na ile to, kim jesteś jest rzeczywiście Twoje;

“Nie można uczynić niewolnikiem człowieka wolnego, gdyż człowiek wolny pozostaje wolny nawet w więzieniu” – Platon.

Do Buddy przyszedł kiedyś mężczyzna, który zaczął go obrażać, używać wyzwisk i oskarżeń po jego adresem. Kiedy skończył, Budda z całkowitym spokojem spytał go czy to już wszystko co chciał mu powiedzieć. Tamten zdziwiony jego reakcją spytał jak to możliwe, że mimo takiego ataku z jego strony, osoba atakowana wydała się zupełnie nie dotknięta i cały czas pozostawała w harmonijnym spokoju. Budda odpowiedział piękną metaforą:

„Jeśli ktoś daje komuś prezent i ten prezent nie zostaje przyjęty, to do kogo należy?”

Które prezenty życia przyjmiemy, a którym pozwolimy odejść bardzo daleko?

Pozdrawiam