michalgrzeskowiak.pl: Trzy poziomy komunikacji

Rodzi mi się w głowie pewna wizja. Więcej powiem o niej gdy bardziej się wyklaruje, ale w dużym stopniu dotyczy ona komunikacji. Szczerze uważam, że to jedna z najważniejszych umiejętności życiowych. Jednocześnie prosta w swoich założeniach, ale zawiła na tyle, że można ją studiować całe życie. Tylko że studiowana jest przez ułamek ludzi.

W żadnej szkole w której byłem nie skupiano się ani na teorii ani na praktyce komunikacji. Kilka razy pojawiły się lakoniczne teksty o mowie ciała, kanale komunikacji czy komunikacie, ale wydawały mi się wtedy one jakieś sztuczne i nie wniosły nic praktycznego poza dziwnymi nazwami. Dzisiaj poświęcam tej dziedzinie sporo uwagi i traktuję komunikację znacznie szerzej i głębiej. Widzę ją na trzech poziomach.

Komunikacja intrapersonalna. Komunikacja z sobą samym to też komunikacja, a może nawet to na niej powinniśmy skupiać się najbardziej, bo jej jakość warunkuje zewnętrzna formę komunikacji. Mówiąc najkrócej- jest to relacja z sobą samym, oparta na samoświadomości i samopoznaniu. Możemy komunikować się ze swoimi potrzebami, wartościami, przekonaniami, emocjami, nawykami, ranami, strategiami, rolami, oczekiwaniami. Im większa świadomość tych elementów, ich jasność oraz kontakt z nimi, tym większą wewnętrzną siłę jesteśmy w stanie zbudować. Pewnym paradoksem jest, że jesteśmy swoimi największymi krytykami, a więc komunikujemy się sami ze sobą w ograniczający sposób. Warto nauczyć się wychodzenia z tego schematu dreptania z kamieniem uwiązanym u nogi.

Jaki może być pierwszy krok? Obserwacja swoich emocji bez oceniania.

Komunikacja interpersonalna. Gdy opowiadam historię na sali dla stu osób, to na tej sali właśnie odtwarza się sto różnych historii. Każdy słuchający przepuszcza moje słowa, gesty, miny, ruchy i brzmienie przez własne nakładki- to taki wewnętrzny Photoshop, który ma od razu po wrzuceniu zdjęcia nałożone kilka (kilkaset) filtrów. Jeśli się z tym nie liczymy, to bardzo szybko zaplątamy się w sieć nieporozumienia. Łatwo jest założyć, że ktoś zrozumie nas tak jak byśmy chcieli. I czasami się to udaje. Ale często absolutnie nie. Czasami kończy się to komicznie, gdy okaże się że ktoś mówiąc o imprezie miał na myśli poetyckie spotkanie przy herbacie. A innym razem konsekwencje przybiorą formę straty dziesięciu tysięcy złotych, dotkliwej bójki czy nawet toksycznego rozwodu. A można wielu z tych rzeczy uniknąć komunikując otwarcie swoje potrzeby, idee i oczekiwania oraz upewniając się co do ich zrozumienia przez drugą stronę.

Jaki może być pierwszy krok? Częstsze pytanie: “Co dokładnie masz na myśli?” i “Jak mnie zrozumiałeś?”

Komunikacja z grupami. Przez ostatnie półtora roku byłem na scenie ponad sto razy i z każdego wystąpienia wynoszę chociaż jeden mały wniosek. Komunikacja z grupami to nie tylko przemawianie- forma, szczególnie w dzisiejszych czasach, obejmuje tez pisanie blogów, artykułów, tekstów reklamowych, nagrywanie video czy audio. Sztuka każdej z tych dziedzin ma jednak wiele elementów wspólnych, takich jak: poznanie swojej publiki (słuchanie ich potrzeb i problemów), klarowność przekazu, nadawanie logicznej struktury całości (żeby ludzie mogli podążać za przesłaniem) czy zapamiętywalność (poprzez unikalne historie, tworzenie śladu emocjonalnego, wielozmysłowość). Dla podniesienia skuteczności często wystarczy zrozumienie kilku fundamentalnych zasad i zastosowanie ich jak najszybciej.

Jaki może być pierwszy krok? Stworzenie przesłania w maksymalnie dziesięciu słowach.

Ta triada komunikacji jest warta studiowania bardziej niż jakikolwiek kierunek. Przełomu w każdej z tych trzech można dokonać szybciej niż myślisz, a do mistrzostwa w ich opanowaniu wiedzie droga praktyki, prostoty, pasji 🙂