Rozkosz bycia nie-poważnym

funny

Stres to największy wróg i zabójca dzisiejszego człowieka. Myśląc, że stres jest reakcją organizmu na daną sytuację, zapominamy o bardzo ważnym elemencie- naszej własnej interpretacji. Stres jest reakcją organizmu na nasze postrzeganie danej sytuacji. A postrzeganie możemy zawsze zmienić.

Jest jeden czynnik, który wpływa na stres jak żaden inny- traktowanie wszystkiego poważnie. Bliskimi przyjaciółmi powagi są rutyna i znudzenie, a wszystkie one są przeciwieństwem radosnego podejścia do życia.

Gdy wygłupiamy się na warsztatach teatralnych, kładziemy się na placu w środku miasta, śmiejemy się do rozpuku z sytuacji pozornie tylko poważnych, to czuję, że pozwalamy sobie wyrazić się, niczego nie udając i będąc naprawdę radosnymi ludźmi.

Dobrym opisem dla tego tematu będzie cytat M. Grzesiaka, pod którym całkowicie się podpisuję: „Ludzkość, szczególnie ta wykształcona część, cierpi na paskudną przypadłość pt. Jestem poważny. Co za beznadzieja. Wtedy oni mają tzw. poważne problemy, potrzebne są skomplikowane wielopłaszczyznowe rozwiązania i inne takie pierdoły. I siedzą i dumają i rozmyślają. Chodzą do znanych psychoterapeutów, jedzą znane leki psychotropowe, mają problemy i są tak zadowoleni, gdy mówią “życie to nie bajka”. I są dodatkowo żałośni. Choroba ta zaczyna się objawiać w dzieciństwie, gdy słyszymy od babci albo poważnego wujka, że 6-latkowi “nie wypada” się tak zachowywać. Instalacja “nie wypada” jest zresztą podstawowym fundamentem choroby i rozwija się wraz z wiekiem i przyjmowaniem pewnych ról społecznych. Bo społeczeństwo i kultura ma najwięcej “nie wypada”. Na przykład w Polsce nie wypada się cieszyć bez powodu i śmiać za dużo, szczególnie w zimie. Nie wypadało kiedyś nie pić, potem nie wypadało nie brać dragów. Wypada być sceptykiem i realistą, a nie wypada optymistą. Wypada być wykształconym na renomowanej uczelni, a nie wypada mieć doktoratu z wyników. Gdybym miał tak żyć, to co dzień bym wymiotował. Nie słyszałem i nie doświadczyłem, by ktoś kto śmieje się ze swoich problemów uważał, że są one poważne. Nie widziałem, by ludzie stresowali się skacząc jak zające w takt muzyki cyrkowej. Nie widziałem, by chorowali, gdy bez przerwy się śmiali, byli życzliwi i wyluzowani. Wygląda mi na to, że jak się jest nie-poważnym (nie: niepoważnym, ale nie-poważnym, czyli innym niż poważny), można się dobrze bawić w życiu. Ciekawe. W tym wszystkim cieszy mnie rzecz jedna – i cieszy mnie najbardziej. Ta choroba jest uleczalna.”

Pozdrawiam nie-poważnie.

Ten wpis został opublikowany w kategorii piękno, radość, szczęście. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Rozkosz bycia nie-poważnym

  1. muzyk poważny pisze:

    Ja niestety należę do tych “poważnych”. Moja powaga mnie zabija, zakrywa wszystko co co we mnie twórcze i piękne. Dziwię się jak tyle lat z takim podejściem mogłem żyć. Jeżeli ta choroba jest uleczalna, to może znasz drogi przyjacielu jakieś lekarstwo ?

    Pozdrawiam

  2. admin pisze:

    Mistrzu lekarstwo jest w tobie, a zacząć możesz od:
    -przeczytania jeszcze raz powyższego posta (zobacz ile jest tam sugestii- śmiej się z siebie, słuchaj wesołej muzyki)
    -zauważ słownictwo jakiego używasz- na początek proponuję zmienić login, np. na muzyk klasyczny (nazywanie klasyki poważną jest dużym nieporozumieniem)
    -nie należysz do żadnych ‘poważnych’- nie urodziłeś się podpięty pod jakąś kategorię
    -oczywiście że powaga zakrywa twórczość i piękno- zadaj sobie pytanie co możesz zrobić, aby to zmienić (może zapiszesz się na warsztaty teatralne, dodasz do zakładek strony z dowcipami, kabaretami, skeczami, znajdziesz w twojej okolicy grupę śmiechoterapii)- szukaj!!!
    -świetnie, że widzisz, że będąc poważnym sam robisz sobie krzywdę- zacznij dzisiaj naprawdę Żyć, a częścią Prawdziwego Życia jest radość, która jest twoją najgłębszą naturą
    -kwestionuj wszystko, co jeszcze uważasz za poważne, zauważ kiedy odpala ci się w głowie hasło “nie wypada” i pytaj “a dlaczego niby nie?”
    Pozdrawiam.

Dodaj komentarz