michalgrzeskowiak.pl: Nie miej nadziei przyjacielu, decyduj!

baby-hug

Był pewien człowiek, który czuł się zawsze szczęśliwy. Ciągle się śmiał, a jego życie kwitło. Dożył sędziwego wieku i leżał na łożu śmierci. Jednak nadal radośnie się śmiał. Wówczas jego uczeń powiedział: “Zaskakujesz mnie. Ciągle się śmiejesz. Jak Ci się to udaje?”

Odpowiedział: “Kiedyś byłem tak smutny jak Ty. Wtedy nagle zrozumiałem, że to moje życie i że to ja dokonuję wyboru. Od tego momentu, jeszcze zanim rano otworzę oczy, by wstać, pytam siebie czego chcę: cierpienia czy szczęścia? Co dziś wybiorę? Tak się jakoś dzieje, że zawsze wybieram szczęście.”

Czy nie jest czasem tak, że jesteśmy szczęśliwi tylko na tyle, na ile zdecydujemy się takimi być?

Czy myślisz, że wykonywanie zawodu listonosza jest samo w sobie tak fascynujące, że można być absolutnie szczęśliwym roznosząc ludziom różne przesyłki?

Mieszkając kilka lat z bratem w Poznaniu naszą uwagę zwrócił pewien listonosz. Szczerze mówiąc był jednym z najradośniejszych  ludzi, jakich spotkałem w życiu. Po pierwszym spotkaniu myślałem, że po prostu ma dobry dzień. Jednak po pewnym czasie okazało się, że on ma zawsze dobry dzień. Jest zawsze uśmiechnięty, mimo że drzwi otwierają mu ludzie w większości smutni i przygnębieni.

Myślę, że on po prostu podjął decyzję o byciu szczęśliwym człowiekiem.

Pozdrawiam 🙂