michalgrzeskowiak.pl: Narkotyk gorszy od heroiny

holiday1

„Jakże pięknie dziś wyglądasz”, „Jesteś naprawdę cudowny”, „Brawo, świetnie to zrobiłeś”, „Bardzo cię podziwiam”.

Robi mi się miło, gdy słyszę takie zdania. Każdy lubi je słyszeć. Są potrzebne i miłe, ale prawdopodobnie dokładnie te same frazy (sic!) nie pozwalają mi być szczęśliwym. Dziwne?

Narkotyk gorszy od heroiny przyjmuje różne nazwy:

aprobata, popularność, posiadanie racji, wygrana, akceptacja, uwaga, uznanie czy podziw.

Te rzeczy same w sobie nie są złe. Stają się najgorszym złem w momencie gdy nas kontrolują. Gdy stają się jedyną motywacją naszych działań, gdy każą nam zakładać maski, przywdziewać sztuczność. Prawdopodobnie, podobnie jak ja, jesteś kontrolowany przez powyższe narkotyki.

Jakie momenty swojego życia wspominasz najmilej?

Takie, gdy rywalizowałeś, pokazywałeś swoją wyższość w jakiejś dziedzinie, udowodniłeś swoją rację, zabiegałeś o pochwały na swój temat?

Czy może raczej takie, gdy robiłeś coś nie patrząc na rezultat, nie myśląc o opiniach, tańcząc, śpiewając, może po prostu spędzając czas w pięknym miejscu, na łonie natury, gdy towarzyszyła Ci beztroska, zabawa, naturalność.

Widzisz różnicę jakościową pomiędzy tymi dwoma sytuacjami?

Piękno kończy się, gdy uwaga zostaje przesunięta z robienia rzeczy samej w sobie na pożądaną reakcję innych. Temu oczekiwaniu zawsze towarzyszy niepokój, że się tej reakcji nie otrzyma. To życie w ciągłym napięciu. Nie warto.

Tańcz tak, jakby nikt nie patrzył! Śpiewaj tak, jakby nikt nie słuchał!

Słyszałem gdzieś taką historię: „Gdy łucznik po prostu strzela do tarczy, dysponuje całym swoim potencjałem. Gdy pojawia się mała nagroda, staje się nerwowy. Gdy pojawia się duża nagroda, ślepnie, widzi dwa cele, nie jest już sobą. Widzi nagrodę, ale nie widzi już tarczy”. Potraktujmy to jako metaforę. Moim zdaniem jest w tym dużo prawdy.

Pytanie tygodnia brzmi: Ile rzeczy w naszym życiu robimy dla ego i reputacji, a ile dla prawdziwych Siebie?