michalgrzeskowiak.pl: Na ile pomoc jest pomocą?

Pomoc to z jednej strony bardzo szlachetne, a z drugiej niebezpieczne zjawisko.

Szlachetne, bo

> ten, który pomaga jest uważany za dobrego, za uczynnego i współczującego.

Niebezpieczne, bo

> może być przykrywką dla osób, które uciekają od siebie rzucając się w wir męczeństwa,

> często wiąże się z ubraniem tożsamości „pomagającego”, która potrafi bardzo pompować wybujałe ego

Pomoc ma nieopisywalne formy i często kopnięcie kogoś w dupę jest bardziej etyczne, niż pogłaskanie go po głowie. Każde zachowanie należy rozpatrywać w związku z kontekstem oraz intencją- dlatego, że forma jest elementem wtórnym do celu.

Najważniejsze pytanie brzmi: Czy moje zachowanie uczy kogoś odpowiedzialności czy bezradności? To pierwsze jest pomocą, to drugie robieniem krzywdy, na dodatek pod przykrywką pomocy. Zawsze zastanawiam się czy kupując jedzenie bezdomnym tak naprawdę im pomagam, bo mają co zjeść, czy może robię im krzywdę, bo robiąc to, uczę ich, że żebranie jest skuteczną strategią przetrwania.

Jakiś czas temu w Poznaniu zobaczyłem plakat „Stop żebractwu- nie będzie dających, nie będzie zbierających- żebractwo jest wyborem, nie koniecznością”. To ważne zdanie odnosi się też odpowiednio do wielu innych zjawisk- biedy, narzekania czy niezdarności- bo one wszystkie są wyborem (często nieświadomym), a nie koniecznością.

Wiesz co jest najlepsze w pomaganiu innym? To że pomagając komuś nie jesteś w stanie nie pomagać sobie- zawsze coś zyskujemy, najczęściej jest to lepsze samopoczucie, przypływ energii czy uśmiech. Nie ma lepszej nagrody.