Moje 3 nawyki- filary

Jedna trzecia do połowy naszych działań jest nawykowa. Oznacza to pewnego rodzaju autopilota, a więc wszystko to, co robimy (i myślimy) bez potrzeby pamiętania o tym, bycia zmotywowanym do tego, czy zastanawiania się czy i jak powinniśmy to robić. I tego typu drobnych nawyków, które wydarzają się tak czy tak każdego dnia jest bardzo dużo- setki, a może i tysiące drobnych schematów, poza naszą świadomą kontrolą.

Możemy jednak każdy z tych nawyków “nadpisać” jeśli jesteśmy go świadomi. Na przykład zamiast mycia zębów prawą ręką możemy to zrobić lewą. Następnego dnia nie pamiętając o tym, znowu weźmiemy szczoteczkę do prawej dłoni. Jeśli chcemy zmienić to na stałe, to potrzebujemy wielu powtórzeń, żeby nawyk się zautomatyzował. I po jakimś czasie możemy myć zęby na autopilocie lewą ręką.

Nawyk to więc pewne “ustawienie domyślne”, coś jak strona startowa w przeglądarce.  To czy myjemy zęby prawą czy lewą dłonią nie ma prawdopodobnie żadnego wpływu na jakość naszego życia. Ale już to czy wieczorami idziemy wypić trzy piwa czy idziemy biegać, kumuluje się z czasem w bardzo wyraźny sposób.

Wszyscy mamy setki drobnych nawyków, ale istnieją też takie, które śmiało można nazwać nawykami- filarami. Filar jest duży, mocny i podtrzymuje wiele innych elementów. Taki filar dłużej się buduje, ale też ma on większy wpływ na cały system. Filary są tak potężne nie tylko przez to, że mają wiele korzyści, ale też dlatego że naturalnie wpływają na domyślne istnienie wielu mniejszych nawyków, które są jakby ich naturalnym przedłużeniem.

Moje 3 nawyki-filary to:

1. Ćwiczenia

Przez kilka lat biegałem długie dystanse, a obecnie ćwiczę nie tylko wytrwałość, ale też siłę i zwinność. Polubiłem np. siłownię, mimo że wcześniej źle mi się kojarzyła. Silne ciało bardzo dobrze wpływa na samopoczucie, stabilność, zbalansowanie. Regularne treningi kształtują charakter (szczególnie ostatnie momenty ćwiczeń, gdy trzeba wykrzesać z siebie siły, o których wcześniej być może nawet nie wiedzieliśmy), a po czasie świetnie wpływają też na wygląd.

Ważne, żeby stały się na trwałe częścią stylu życia. Tak, żeby trening był naturalny i był wręcz postrzegany jako nagroda (endorfiny na koniec treningu i tak są świetną nagrodą). Mam więcej energii, śpię lepiej, czuję się lepiej. A jak ten filar wpływa na inne nawyki? Przede wszystkim naturalnie skłania w stronę zdrowszego jedzenia, a to już olbrzymia korzyść. Ponadto sprowadza z głowy do ciała.

Jesteśmy w dzisiejszych czasach za bardzo w naszych głowach- za dużo myślimy i analizujemy. Wszystko co robisz z ciałem, które zawsze jest w teraźniejszości, czy to joga, streching, bieganie, siłownia czy rower, bardzo dobrze czyści umysł.

A co jeśli jesteś naprawdę zmęczony i nie masz czasu na ćwiczenia? Po prostu zrób przysiady. Tyle ile możesz. W 3 minuty dasz swojemu ciału i umysłowi piękny prezent.

2. Czytanie

Przeczytanie trzech kluczowych książek z danej dziedziny zajmuje maksymalnie dwa tygodnie, a może nam zaoszczędzić wielu lat poszukiwania rozwiązań na własną rękę. Wielu ludzi poradziło sobie z problemami, które mamy i napisało o tym w książce. Po co więc wyważać otwarte drzwi? Przecież mamy bardzo podobne doświadczenia i jest duża szansa, że znajdziemy bezcenną wiedzę, inwestując może 30-40 złotych.  To czysty zysk.

Czytam głównie ebooki, głównie po angielsku, około 30 minut codzienne przy porannej kawie. Raczej nigdy nie czytam więcej niż godzinę dziennie. Dzięki temu wiem, że wybieram tylko ważne książki i artykuły oraz że nie uciekam od życia, chowając się za książkami. Bo czytam po to, żeby doświadczać i testować na sobie mądrość autorów. Zazwyczaj z jednej książki mam dwie, trzy strony notatek w postaci rysunków, cytatów, szkiców.

Czytanie wpływa na sprawny umysł, bogatsze słownictwo, metafory i przykłady, praktyczne rozwiązania, głębsze zrozumienie tematu, elokwencję, inteligencję.

3. Medytacja

Medytacja to obecność, obserwowanie bez oceny, bycie. Nawet 10-15 minut dziennie zmienia doświadczanie. Zazwyczaj zaczynam od kilku głębszych oddechów, po czym zamykam oczy i uświadamiam sobie jaki jest mój generalny nastrój. Czy jest jakaś emocja, która w tym momencie szczególnie się wyróżnia? Co się dzieje? Następnie skanuję uwagą całe ciało, a później skupiam się tylko na oddechu. Jestem świadkiem: wdech, wydech, wdech, wydech. Gdy pojawia się nieprzyjemna myśl, to nie walczę z nią. Gdy pojawia się przyjemna myśl, nie przywiązuję się do niej. Czasami wychodzi to lepiej, czasami gorzej. Na końcu pozwalam umysłowi robić co chce- podążyć za każdą możliwą myślą. I paradoksalnie właśnie wtedy mam najspokojniejszy umysł, bo przez zezwolenie odpuszczam cały opór.

Medytacja, w jakiejkolwiek formie, sprzyja jakościowemu myśleniu, podejmowaniu lepszych decyzji, wychodzeniu poza reagowanie jak robot. Tworzy przestrzeń do spokojnego i radosnego działania i po prostu bycia.

Na jakich filarach Ty opierasz swój dzień?

m