Wyobraź sobie siebie jako drzewko. Rośniesz od małej sadzonki przez lata rozwijając powoli swoje gałęzie. Co jakiś czas ktoś podchodzi i podcina pewne gałązki. Czasami bierze sznurek i podwiązuje jedną do drugiej, wyginając ją tam gdzie chce. Nawet ma dobre intencje, ale nie pozwala tobie jako roślinie rozwijać się naturalnie. Ty chcesz wzmacniać swoje korzenie w ziemi, a gałęzie puszczać w stronę słońca, ale jest wokół tyle bodźców, które w tym przeszkadzają.

Kiedy byłeś w lesie, to może poczułeś, że jest w nim pewne piękno, wynikające z naturalności. Nie wiem czy przyjrzałeś się też, że nie ma w nim drzewa, które byłoby idealnie proste. To byłoby możliwe jedynie na sztucznej plantacji, a i tak tylko do pewnego stopnia, bo jak się się przyjrzymy z bliska, to zawsze znajdzie się na takim drzewie jakaś skaza.

Dobra wiadomość jest taka, że nie jesteś drzewem, które nie może się obronić. Ale jesteś jak drzewo- nie mogąc uniknąć zupełnie bycia przycinanym i nigdy nie będąc w stanie być idealnie prostym. Ty w przeciwieństwie do drzewa możesz zrobić dwie rzeczy.

Po pierwsze wybierać kto i jak będzie cię przycinał.

Nie da się uniknąć wpływu miejsca, otoczenia i innych osób na nasz sposób myślenia i działania. Jesteśmy istotami społecznymi i uczymy się przez obserwację. Jako dzieci nie mamy szans świadomie o tym decydować, ale jako dorośli możemy zmienić prawie cały input (a więc wszystko to, co trafia do naszej głowy) na taki, który będzie dla nas korzystny. Często będzie to trudne szczególnie jeśli przez kilkadziesiąt lat robiliśmy coś zupełnie innego i ścieżki neuronalne są tak mocne, że automatycznie wracają na swoje tory, mimo że chcemy siłą woli wprowadzić nowe zachowanie. Ale to jest nawyk, a każdy nawyk można zmienić stosując odpowiednią metodę.

Kto i co cię przycina?

Media, które wykorzystują nasze słabości, wiedząc że wypadek bardziej przyciągnie naszą uwagę niż piękny wschód słońca. Niezdrowe jedzenie- pyszne i chrupiące, dające natychmiastową przyjemność, reklamowane wszędzie jako źródło łatwo dostępnego szczęścia. Wygoda- też przedstawiana jako forma szczęścia (marny substytut). Osoby które nie są świadome własnego destruktywnego myślenia- ciągle krytykujące i narzekające, nie wiedzące że można inaczej. Rozproszenie- przez dostęp do miliona opcji dzięki Internetowi, zapalamy się co chwilę na widok kolejnej atrakcyjnie wyglądającej rzeczy.

Kto i co może cię przycinać, żebyś zachował jasny umysł?

Coś co wydaje się znacznie nudniejsze, ale robione przez dłuższy czas jest potężnie efektywne: zdrowe jedzenie, trening fizyczny, zdobywanie kluczowej wiedzy, ćwiczenie umiejętności praktycznych, praca w pełnym skupieniu, medytacja w dowolnej formie, jakaś prosta forma sztuki, odłączenie od mediów i reklam, życzliwi ludzie o podobnym sposobie myślenia. Zacząłem odczuwać prawdziwe zmiany w moim samopoczuciu, poziomie energii i jasności umysłu, dopiero po kilku tygodniach funkcjonowania w ten sposób. To zupełnie inna jakość.

Po drugie zaakceptować siebie jako niedoskonałą istotę.

Zamiast bawić się w usilne tworzenie ideału drzewa z plantacji, co wiąże się z wielkim wysiłkiem i ciągłym niezadowoleniem, zobaczyć niedoskonałość jako doskonałość natury. Osiąganie nawet wielkich rzeczy, które jednak są w swojej istocie oparte na braku samoakceptacji, jest budowaniem budynku na fatalnym fundamencie. Mamy później tyranów i narcyzów, którzy w ten sposób odbijają sobie kompleksy. Akceptacja niedoskonałości nie oznacza, że przestaniesz się rozwijać- wtedy zaczniesz rozwijać się bardziej naturalnie. Nie będziesz budował sztucznej plantacji bez klimatu, tylko naturalny las pełen przestrzeni, gdzie chce się przebywać.

Za jakiś czas przechodzę, widzę Cię jako piękne drzewo, akceptujące swoją niedoskonałość. Lekko krzywe gałęzie, część robaczywych owoców tylko dodają mu uroku. Widzę, że ma mocne korzenie, pnie się do słońca i było mądrze przycinane. Zrywam owoc, jest słodki.

21 grudnia, 2014

Dodaj komentarz