michalgrzeskowiak.pl: Egzamin na prawo jazdy

Wyobraź sobie, że jedziesz autobusem, który akurat przejeżdża przez trudny teren. Na drodze są takie dziury, że trzęsie całym pojazdem, jest upał nie do zniesienia, ledwo można oddychać, a pot leje się z czoła. Za oknem same brzydkie widoki, a ponadto unosi się w powietrzu smród nie do zniesienia. Autobus nie chce jechać szybciej, tylko wlecze się po tych ohydnych terenach. Im bardziej chcesz uciec, tym bardziej autobus zwalnia. Wydaje Ci się, że nie możesz nic zrobić.

Innym razem jedziesz tym samym autobusem w piękny sobotni poranek. Czujesz lekkie muskanie wiatru, delikatne promienie słońca. Wokół unosi się przyjemny zapach kwitnących kwiatów, widzisz śmiejących się ludzi i bawiące się dzieci. Droga jest delikatna i łagodna, powietrze świeże. I wtedy chciałbyś zatrzymać autobus, aby cieszyć się tym momentem na zawsze. Jednak im bardziej chcesz tam zostać, tym bardziej autobus przyspiesza. Wołasz, prosisz, ale nic to nie daje.

Może tak wygląda Twoje życie. Nie udaje się uciec od złego? Nie udaje się zatrzymać dobrego? Wiesz dlaczego? Bo nie sprawdziłeś, kto siedzi za kierownicą autobusu. Więc teraz wstajesz, idziesz powoli przez cały autobus, zbliżasz się do stanowiska kierowcy, odsuwasz zasłonkę i …

… nie wierzysz w to, co widzisz …

… stanowisko kierowcy jest … puste. Jest puste, bo czeka na Ciebie.

Gdy tam usiądziesz, zdasz sobie sprawę że nie jesteś ofiarą sadystycznego kierowcy. Teraz Ty decydujesz. Dostajesz więc instrukcję. Instrukcja jest prosta, lecz na początku niełatwa. Brzmi ona:

kiedy jedziesz przez nieprzyjemny teren:

1. Nie uciekaj, nie wyrzekaj się niczego, co ma miejsce- pozostań z tym bez oceniania, zrób dla tego miejsce i pokochaj to, co negatywne. Wtedy samo się zmieni, transformuje się i stanie się zasobem.

kiedy jedziesz przez przyjemny teren:

2. Nie przywiązuj się do niczego. Przywiązując się do miejsca, osoby, chwili- nie jesteś w stanie cieszyć się w pełni z ich istnienia. Twoje skupienie zamiast na tą chwilę, jest skierowane na zachowanie czegoś w przyszłości. Tymczasem zdolność do cieszenia się w pełni muzyką symfonii, zależy bezpośrednio od naszej gotowości do pozwolenia jej przemijać.

Powyższe dwa punkty to dla mnie ciągły egzamin na prawo jazdy z rozwoju duchowego. Można go zdawać codziennie, jest darmowy i bezcenny, bo otwiera oczy na możliwość bycia szczęśliwym już teraz.