michalgrzeskowiak.pl: Drugi maraton … czyli jak radzić sobie z bólem

Prędzej czy później będzie w życiu trudno i boleśnie.

Możemy unikać zmiany i siedzieć tam, gdzie zawsze jest nam wygodnie. Jednak zmiana jest stałą częścią życia, a zbyt długa stagnacja i trzymanie się przeszłości (przekonań, przedmiotów, poglądów, poziomu umiejętności) powoli nas zabija.

Zbudowanie nowego mięśnia, wymaga rozerwania obecnego.

Gotowość do obcowania z trudnościami i bólem, jest więc konieczna do naszego wzrostu.

Jak radzić sobie z bólem?

Do pewnego królestwa w czasie nieobecności króla, wkradł się obrzydliwy potwór i zajął miejsce na tronie. Był ohydny, brzydki i cuchnący. Przeklinał, opluwał i obrażał wszystkich wokół. Słudzy byli oburzeni. Wołali “wynoś się stąd”, “nie chcemy cię tutaj”, “jesteś okropny”.

Jednak z każdym słowem, gestem, a nawet myślą tego typu, potwór stawał się odrobinę większy, bardziej ofensywny i cuchnący. Każdy sprzeciw, atak czy obelga, dodawały mu sił.

Wówczas do królestwa powrócił król- ostoja mądrości. Gdy tylko ujrzał potwora na swoim tronie, przywitał go serdecznie. “Witaj, jak miło że nas odwiedziłeś”. I tylko na te słowa potwór stał się odrobinę mniejszy. “Cieszę się, że Cię widzę. Może napijesz się herbaty?” kontynuował król, a potwór z każdym zdaniem pełnym życzliwości stawał się mniejszy, mniej wrogi i już nie tak cuchnący.

Słudzy wzięli przykład z króla i również zaczęli być życzliwi: “może życzysz sobie masaż stóp?”, “czuj się jak w domu przyjacielu”, “możesz z nami zostać tak długo, jak tylko chcesz”, “wspaniale, że jesteś”. A potwór stawał się mniejszy i mniejszy, i mniejszy. W przeciągu kilku minut zniknął całkowicie.

Podobnie rozmawiałem z bólem moich mięśni podczas maratonu. Śmieszne? Szalone? Być może, ale na pewno skuteczne.

“Witaj bólu, miło że ze mną jesteś”, “bardzo cię kocham”, “czuj się tutaj swobodnie”. Zaprzyjaźniłem się ze swoim bólem i było to wspaniałe uczucie. Nie oceniałem go, po prostu pozwoliłem mu być. Nie traktowałem go jako przeszkody. Zrobiłem mu miejsce. Uświadomiłem sobie, że jeśli kocham biegać długie dystanse, to jestem gotowy pokochać ból, który czasami po prostu wystąpi.

p.s. kilka dni po maratonie można dowiedzieć się których mięśni używamy do siadania, kucania i chodzenia po schodach =)))