michalgrzeskowiak.pl: Banalna prostota sukcesu

Czasami gdy ktoś usłyszy, że biegam maratony, a sam chciałby zacząć biegać, zaczyna zadawać pewne pytania. Jakie ubranie termoaktywne będzie najlepsze? Jak aplikacja do mierzenia dystansu jest najfajniejsza? Jakie buty do biegania najlepiej kupić? Jak często robić trening interwałowy?

Bardzo dobre pytania. Dobrze jest znać na nie odpowiedzi. Problem często polega jednak na tym, że tego typu pytania potrafią skutecznie odciągać od jedynej rzeczy, jaka powinna być robiona. W tym przypadku to po prostu zacząć biegać regularnie.

Kiedyś termin zaawansowany wydał mi się bardzo atrakcyjny. Dzisiaj najczęściej wydaje mi się po prostu niepotrzebny, a czasami nawet szkodliwy. Szukając zaawansowanych technik i działań, czujemy się chwilowo lepiej, bo przecież jesteśmy zajęci i to czymś, co poważnie brzmi. Podstawy przecież poznaliśmy już dawno i wiemy o co w nich chodzi. Poza tym jesteśmy zbyt zajęci poznawaniem zaawansowanych rzeczy, żeby wykonywać te podstawowe. Tak rodzi się cała seria tzw. avoidance activities- czynności unikania.

Sukces w znaczeniu wybitnych osiągnięć jest banalnie prosty- to ciągłe powtarzanie tylko kilku kluczowych czynności.

W każdej dziedzinie jest od jednego do maksymalnie sześciu kluczowych działań. Jeśli tylko będziemy w stanie je powtarzać, to zaczniemy budować swój sukces, chociaż będzie to prawdopodobnie bardzo wolny proces. I dlatego mimo, że to jest proste, to nie jest łatwe, bo nie dostajemy za niego odczuwalnej nagrody. Nie od razu. Poza tym kluczowe działania rzadko są przyjemne, wymagają od nas pewnego wysiłku.

Mało tego- my doskonale wiemy co mamy robić- te kilka kluczowych czynności jest na tyle intuicyjnych, że nie są to żadne tajemnice. Nie więcej niż sześć czynności- cała reszta to albo dodatki, które wpływają w bardzo małym stopniu, albo niepotrzebnie odciągają naszą uwagę. Zapomnij o listach pięćdziesięciu działań do wykonywania. Zrzuć ten ciężar poprzez uproszczenie myślenia i działania.

Więc co trzeba robić, żeby być dobrym mówcą?

Zapisać się na kilka drogich kursów? Kupić piętnaście książek z tej tematyki? Zapisać się na zajęcia z emisji głosu? Znaleźć mentora, który będzie nas prowadził? Pooglądać innych mówców w akcji?

Wszystkie z powyższych są świetne i większość z nich stosuję (i uciekanie w nie było bardzo przyjemne). Ale to NIE są kluczowe czynności! To dodatkowe wzmacniacze. Robiąc te rzeczy w kółko nie można odnieść sukcesu.

Więc co trzeba robić, żeby być dobrym mówcą?

1. Przygotować wystąpienie. 2. Wystąpić. 3. Zebrać wnioski.

Robiąc te trzy rzeczy w kółko nie można nie odnieść sukcesu. To jest różnica pomiędzy kluczowymi aktywnościami, a dodatkowymi wzmacniaczami.

Co trzeba robić, żeby być dobrym pisarzem?

Kupić najlepszy komputer z wygodną klawiaturą? Przeczytać wszystkie poradniki o pisaniu? Planować każdy wpis w szczegółach? Nauczyć się wszystkich figur retorycznych? Dobrać własną czcionkę? Znaleźć najpierw wydawcę?

Te rzeczy nie uczynią z ciebie pisarza, ale:

1. Pisanie każdego dnia przez godzinę. 2. Okazjonalna korekta przez kogoś z zewnątrz (nie musi być ona ciągła jeśli chcemy wyrabiać swój własny styl) to prosta droga do sukcesu.

A teraz czas na Twoje odpowiedzi. Jakie są kluczowe czynności, żebym:

był zdrowy, miał udane relacje, stał się ekspertem, godziwie zarabiał, był coraz bardziej obecny, miał wewnętrzny spokój, akceptował siebie w pełni?

To proste. Nie komplikuj. To proste.