6 Korzyści z Własnej Grupy MasterMind

Budzik zaczął śpiewać o 6:30 (Dobrze się zaczyna co? Też zastanawiasz się skąd budzik umie śpiewać?). Próby wczesnego wstawania często nie wypalają. Nawet nie ze względu na lenistwo. Raczej ze względu na brak celu, na brak ważności tego celu. Zaspany, bo kończyłem zapisywać pomysły grubo po północy (wiedziony statystyką, że co czterdziesty pomysł ma potencjał bycia ideą genialną), wstaję jednak chętnie, bo jeszcze zanim się zacznie (“Co się zacznie?” możesz spytać), chcę dokończyć pisać artykuł na bloga.

Przez ponad pół roku w każdy wtorek o 7:00 rano (z kilkoma wyjątkami) spotykałem się na Skype z dwoma przyjaciółmi. Jeden z Portugalii, drugi z Ukrainy- poligloci, ambitne bestie, faceci chcący więcej od życia. Wcześniej tylko słyszałem o pomyśle Mastermind, ale teraz stwierdziłem, że nie mogę już dłużej nie mieć swojej grupy tego typu.

Mastermind to mała grupa (optymalnie 2-5 osób) osób o podobnych celach, ambicjach, wizjach, nawykach, problemach, potrzebach czy wyzwaniach, której celem jest rozwój wszystkich członków tej grupy na zasadzie synergii. Główne narzędzie- rozmowa. Poza tym przydają się wspólne dokumenty online i grupa na facebooku.

Na czym ten rozwój może konkretnie polegać? Do chwili obecnej znalazłem minimum 6 realnych korzyści z posiadania takiej grupy. Tych korzyści może być pewnie jeszcze więcej w zależności od tematyki na jakiej skupia się grupa (słyszałem o grupach w obszarach marketingu, fitnessu, języków, duchowości, itd.)

1. Rozliczanie się

Rozliczanie się z postawionych sobie wyzwań, które czasami polegają na jednorazowej czynności (zazwyczaj zrobienie czegoś, co w swojej istocie wiąże się z przełamaniem strachu) albo na utrzymaniu jakiegoś działania przez dłuższy czas (codzienne pisanie, medytacja, czy nawet wzięcie prysznica- to już dla zaawansowanych) 🙂

W naszym przypadku celem nie jest zrobienie czegoś za wszelką cenę. Układ jest taki- ustalasz, że chcesz coś zrobić. Jeśli to zrobisz, to świetnie. Jeśli tego nie zrobisz, to poznaj dokładnie źródło autosabotażu, czyli dowiedz się czegoś kluczowego o sobie, o swoich emocjach, o swoich motywacjach. W ten sposób za każdym razem coś zyskujesz.

2. Dzielenie się wiedzą

Czasami czytamy książkę, żeby ostatecznie wykorzystać z niej np. jedno zdanie albo jedno narzędzie, które najbardziej wpłynie na progres. A co jeśli ktoś przedstawia ci streszczenie takiej książki w 5 minut? Oszczędzasz swój bezcenny czas- zamiast 5 godzin czytania masz 5 godzin działania. Nikt nie ma dokładnie takiej samej wiedzy, dlatego gdy kilka osób zacznie się dzielić, to następuje uzupełnianie podobne do układania puzzli- każdy wychodzi z korzyścią.

3. Dzielenie się pomysłami

Gdy ja mam złotówkę i ty masz złotówkę, i wymienimy się tymi monetami, to nadal każdy z nas ma po złotówce. Gdy ja mam pomysł i ty masz pomysł, i wymienimy się tymi pomysłami, to każdy z nas ma po dwa pomysły. Kropka.

4. Ślepe punkty

W momencie gdy wyprzedzamy kogoś samochodem jest pewien ułamek sekundy, kiedy w lusterku nie widać dokładnie tego, co się dzieje z tyłu. My nie widzimy, ale ktoś inny może. Przykład- Alex z mojej grupy mastermind powiedział mi coś takiego: “Jesteś wybitnym słuchaczem, dajesz genialne rady, ale nie wiem czy zdajesz sobie sprawę, że nigdy nie prosisz o pomoc”. Bardzo precyzyjnie dostrzegł mój “ślepy punkt”. Do tego momentu nie zdawałem sobie z niego sprawy. Ustaliłem więc wyzwanie 7 dni proszenia o pomoc i pierwszego dnia wyzwania dostaję sms’a: “Dzisiaj jest twój pierwszy dzień poproszenia kogoś o pomoc”. Kilka miesięcy później dużo się w tej kwestii zmieniło 🙂

5. Pralnia emocjonalna

Chęć świadomego rozwoju nie jest prostą drogą w górę. Po drodze pojawia się mnóstwo emocji. Czasami trudnych emocji. Jeśli przez dłuższy czas je ignorujemy, wypieramy, maskujemy, to zamienią się one w choroby albo w autodestrukcję (nieświadome niszczenie relacji, biznesu, zdrowia). Dlatego opowiadanie o swoich emocjach w gronie zaufanych osób, jest bardzo uwalniającą praktyką. Przyznanie się do swojego strachu buduje autentyczność i odwagę. Przyznanie się do złości pozwala ukierunkować ją w zdrową intencję.

Mówienie o swoich emocjach nie oznacza, że stajemy się “klubem ofiar”, który narzeka i dostaje litość czy bierne współczucie. Zamiast tego tworzymy przestrzeń na wyciąganie na powierzchnię tego, co należy zintegrować w sobie, żeby swobodnie iść dalej.

Podobnie jak nie jesteśmy klubem ofiar, tak samo nie jesteśmy klubem wzajemnej adoracji (“ale jesteśmy zajebiści”). Pozytywni, konstruktywni, wspierający jak najbardziej, ale nie narcystyczni. Jest miejsce na każdy konstruktywny feedback, bez zbędnych wybielaczy 🙂

6. Energia tworzenia pędu

Tak jak na biegu maratońskim, gdzie uczestniczy często kilka tysięcy ludzi, można poczuć energię, która sprawia, że biegnie się z zupełnie inną siłą niż na treningu, tak samo uczestniczenie w podobnych wyzwaniach, wyzwala energię potrzebną do stworzenia tzw. rozpędu. Ten rozpęd to sytuacja, kiedy jesteśmy już tak zaangażowani, że kolejne działania przychodzą nam dużo łatwiej. Decyzje podejmują się dużo szybciej. Zwiększa się pewność i zdecydowanie. Najprostszą drogą do stworzenia pędu jest ustalenie sobie wspólnych wyzwań na dany czas (7 dni, 14 dni, 30 dni, 100 dni). Aktualnie jesteśmy w trakcie realizacji wyzwania 100 dni (rozpoczętego dokładnie 100 dni przed końcem roku), realizacji 5 rytuałów dziennie. Pierwsze 99 dni jest najtrudniejsze, później już z górki 🙂

Z kim z twojego otoczenia mógłbyś stworzyć własną grupę Mastermind? Zapisz dwa, trzy nazwiska i do dzieła! Cała inwestycja to jedna godzina w tygodniu. Zysk nieograniczony. Polecam!

m