To, że istnieją w naturze toksyny to oczywiste. Nie jest natomiast oczywiste to, że to nie substancja, dziedzina, aktywność, praktyka są zawsze toksyczne, ale dawka z jaką ją zażywamy. Odpowiednio zastosowana mikrotoksyna wzmocni system odpornościowy czyli paradoksalnie będzie lekarstwem. Przedawkowana niby zdrowa substancja stanie się trucizną.

Twórca firmy Patagonia, globalnej firmy ze świetną odzieżą outdoor’ową, gdy jest w naturze pije wodę prosto z jeziora czy z rzeki- robił to od dziecka, więc wszelkie bakterie są dla niego przyjazne. Ale osoba przewrażliwiona na punkcie zdrowia będzie odczuwała problemy nawet przy minimalnej zmianie wody.

Na pewno warto się nawadniać, ale nawet picie wody może stać się toksyczne- udokumentowane są przypadki śmiertelne, gdy ktoś na przykład wypił 6 litrów wody w ciągu pół godziny. Organizm nie nadążył za tą ekstremalną ilością i z wody życia ktoś zrobił sobie terminalną powódź. Nie substancja zabiła tę osobę, tylko niewłaściwa miara.

Żadne ekstremum nie jest naturalne i nie ma prawa działać długoterminowo. Ale ludzkie ego kocha ekstrema i tylko nimi się posługuje. Zjawisko minimalizmu stało się głośniejsze właśnie dlatego, że poszliśmy w ekstremum materializmu. Ale nawet z minimalizmu można zrobić niezdrową rzecz, gdy komplikujemy sobie życie nieposiadając niczego praktycznego, albo udowadniamy, że możemy żyć z jedną koszulką.

Wszystko co piękne we właściwej ilości, staje się destrukcyjne, gdy pójdziemy w to za bardzo. Przykładowo:

Wydaje się, że rzeczy i zjawiska mają przypisane sobie naturalne, właściwe miary, a problemy stwarzamy wtedy kiedy ich nie respektujemy. Gdy robimy to, co nienaturalne, to nasze efekty też stają się nienaturalne, a w wielu przypadkach szkodliwe. Idealny balans oczywiście też nie istnieje, jest tylko akt balansowania, a chęć idealnego balansu też może stać się toksyczna.

Co więc warto robić? Po pierwsze nie bać się życiowych “mikro-toksyn”, bo one nas uodparniają- ultrasterylność nie występuje nigdzie w naturze. Po drugie słuchać swojego ciała, które jest najlepszych mechanizmem bio-feedbacku, informującym gdzie odchylamy nasze wahadło za bardzo (czyli coś wcześniej korzystnego przestało nam służyć). Po trzecie zrelaksować się w poglądzie, że jesteśmy tu po to, żeby się cieszyć tym aktem balansowania, który jest samym życiem i swoimi kontrastami daje nam cały przekrój bycia człowiekiem.

m

23 maja, 2018