michalgrzeskowiak.pl: 2 razy więcej mięśni w 7 dni

Gdy pewien człowiek poszedł do nieba, bardzo szybko mu się znudziło. Wszyscy ubrani na biało, cały czas śpiewały tylko anielskie chóry, do jedzenia codziennie manna. Stwierdził, że jeśli tak to ma wyglądać przez wieczność, to on lepiej pójdzie do piekła. Słyszał, że tam grają kapele rockowe, chodzą rozebrane dziewczyny, nie ma żadnych zasad. Poprosił więc o przeniesienie.

Gdy zawitał w piekle, okazało się, że nie ma tam żadnych rockowych kapel, ani gorących dziewczyn. Są tylko kotły z ogniem i ciężka praca. Oburzył się i złożył skargę do naczelnego diabła, mówiąc: Chwileczkę, chwileczkę! A co z wizją piekła jaką miałem? Rockowe kapele i gorące dziewczyny!. Naczelny diabeł na to: A, ta wizja! Ta wizja to nasza kampania marketingowa.

Ile razy atrakcyjny marketing przerósł rzeczywistość?

Gdy niedawno zobaczyłem ogłoszenie 2 razy więcej mięśni w 7 dni, to przypomniałem sobie rozmowę z koleżanką z Krakowa, która jest profesjonalną tancerką. Pomijając reakcje ludzi zdziwionych, że to rzeczywiście zawód, a nie tylko hobby,  jest jeszcze jedna rzecz wspólna dla wielu profesji. Tak zwany showtime (przedstawienie, pokaz, koncert, prezentacja, występ) to jedna dziesiąta, a często nawet mniej niż jedna dwudziesta całości. Ale marketingowo można to atrakcyjnie przedstawić jako np. 2 tysiące za godzinę pracy.

Całkiem nieźle jak na dwie minuty pracy, co? – powiedział uliczny obserwator, gdy zobaczył że po swoim pokazie artysta uliczny żonglujący dużymi beczkami, tak zaczarował publiczność, że rzucali mu pieniądze garściami.

Dwie minuty pracy? Nie. Dwie minuty pokazu, ale kilka lat pracy. Kilka lat, żeby dojść do tego kunsztu- mistrzostwa w każdym ruchu.

Być może tylko osoba, która buduje coś latami potrafi naprawdę docenić taki kunszt. Dlatego dla mnie większym autorytetem będzie często artysta niszowy, który ma prawdziwy szacunek swoich fanów, niż osoba znana powszechnie- która jest znana z tego, że jest znana.

Jedzenie robione na przyspieszaczach oczywiście powstaje szybciej. Może nawet lepiej wyglądać. Może być bardziej chrupiące. Może mieć szałowy smak. Ale wartości odżywcze są bardzo niskie, a długoterminowe efekty spożywania go tylko nas osłabiają.

Uświadomienie sobie tego schematu prowadzi nas do dwóch ważnych zmian:

1. Przestajemy ganiać za marketingowymi obietnicami

2. Odkrywamy wewnętrzny spokój, bo wiemy że nasze osiągnięcia nie są sztucznie napompowane, ale rzeczywiście zapracowane.

To, co świadomie budowane latami jest silne jak najmocniejszy fundament. Jeśli zbudowałeś umiejętność, ale przede wszystkim mentalność (tak jak milioner, który oprócz miliona posiada coś cenniejszego- myślenie, które pozwala mu zarabiać takie kwoty), to możesz być spokojny, bo bogactwo nosisz w sobie.

„Omnia Mea Mecum Porto” (łac. wszystko co moje, noszę w sobie).

Od chwilowej diety-cud zawsze lepszy jest inny CUD = Czas Unieść Dupę. Unieść i pracować mądrze, konsekwentnie, pasjonująco. Szybkie efekty rzadko są dobre.

Jeśli naprawdę czegoś chcesz to nie powinien interesować cię szybki, lecz trwały efekt.

Jeśli ktoś proponuje Ci 2 razy więcej mięśni w 7 dni, to powiedz mu, że w piekle na pewno będą rockowe kapele, a piękniejszych kobiet jeszcze nigdzie nie widział :)