Wodospady

Mój znajomy z bujną czupryną na głowie, jest muzykiem i producentem muzycznym. Nagrywa zespoły, nagłaśnia koncerty, gra i śpiewa.

Zdarza mu się zagrać czasami charytatywnie. Gdy trzy lata temu dostał telefon z kolejną propozycją grania charytatywnego był na siebie zły, że znowu się zgodził. Tym razem to nie był autentyczny gest, który rzeczywiście chciał wykonać, a jedynie grzeczność. Po drugiej stronie tej grzeczności był opór i niechęć. Nie wiedział wtedy jeszcze, że to, czego doświadczy, tak bardzo go dotknie. I że jego niechętne nastawienie zostanie zmienione w pył w ciągu ułamków sekund.

Okazało się, że koncert będzie dla wyjątkowej grupy, bo dla dzieci. Dla dzieci z zespołem Downa. Dla osieroconych dzieci z zespołem Downa.

Jakie jest pierwsze socjalne skojarzenie z tymi osobami? Zawężone myślenie, ograniczająca choroba, towarzysząca im ryzykowna naiwność.

A jednak z każdą chwilą to „zawężone myślenie” zdawało się dziwnie topnieć, a on czuł się coraz bardziej spokojny. Wzruszony. Obecny.

„O co chodzi?” spytał samego siebie. Uczucia jakby nie mogły się przez chwilę zdecydować. I wtedy uświadomił sobie, że… nigdzie nie doświadczył w jednym miejscu takiej dawki miłości! Bezwarunkowej, obejmującej, niewinnej Miłości. Z tych „ograniczonych” istot po prostu wylewała się miłość. Nie strumyczki, ale wodospady. Niewyczerpane wodospady.

I wtedy powstało pytanie, które wstrząsnęło nim na długie tygodnie:

To ja się pytam: kto tu jest chory?

Opublikowano coaching | Skomentuj

Co Zmieniłbyś W Swoim Ciele?

Wychodzimy na ulicę i pytamy: „Co zmieniłbyś w swoim ciele?”

Pierwszy Dorosły:

Zdecydowanie mój nos, jest nieproporcjonalnie duży i ma na sobie takiego garba, którego się wstydzę. Wiem, że wiele osób śmieje się z niego, a ja przez to unikam ich obecności.

Drugi Dorosły:

Musiałabym zrzucić jeszcze 5 kilogramów. Co prawda nikt mi tego nie mówi, ale wiem że wszyscy to widzą. 5 kilogramów mniej i wtedy na pewno czułabym się już dobrze.

Trzeci dorosły:

Jestem za szczupły, chciałbym mieć naturalnie atletyczne ciało i mięśnie, które wzbudzałyby szacunek innych facetów.

To samo pytanie zostało zadane dzieciom: „Co zmieniłbyś w swoim ciele?”

Pierwsze Dziecko:

Doczepiłabym sobie skrzydła jak u anioła, żebym mogła latać nad całym miastem jak samolot.

Drugie Dziecko:

Chciałbym mieć taką torbę jak u kangura, żeby nie musieć nosić plecaka.

Trzecie Dziecko (wyjątkowo nieurodziwa, otyła dziewczynka):

Nic. A po co? Jestem kuleczką Rafaello :)

Oto i prawdziwa historia, proste badanie, na ulicy zadane pytanie. Co byś odpowiedział?

Zainfekowaliśmy się sami kolektywnymi, szarymi okularami marki „coś jest ze mną nie tak”. I dopóki ich nie zdejmiemy, to jesteśmy zajęci rozwiązywaniem problemów, które nie istnieją. Bo rodzimy się z akceptacją i zdolnością do marzeń, a później dziwnie od nich odchodzimy, żeby niby coś zyskać. Intelekt zupełnie niekompetentny w sprawach szczęścia, obiecuje przyszłe szczęście przez sięgnięcie „ideału” i „stabilizacji”. Nie może przecież biedny pojąć, że ideał to bycie obecnym, a stabilizacja to zaufanie do przepływu życia w sobie.

To lipcowe słońce jest dobrym bodźcem do starcia warstwy kurzu pod którą jesteś Prawdziwy Ty. Jak powrót do domu, z  którym nic nie może się równać.

m

Opublikowano coaching | Możliwość komentowania Co Zmieniłbyś W Swoim Ciele? została wyłączona

Spotykanie Się Ze Sobą

Opublikowano coaching | Możliwość komentowania Spotykanie Się Ze Sobą została wyłączona

Porażka Odmowa Depresja Wkurwienie

Wikipedia naprawdę nie jest ostatecznym źródłem definicji. Słownik, jak to słownik pomaga w zrozumieniu pojęć, ale nigdy nie jest kompletny, a już na pewno nie jest spersonalizowany.

Dlatego często pozwalam sobie na definiowanie rzeczy i zjawisk według mojego rozumienia doświadczalnego. Nie uważam, że to definicje, które obowiązują innych, ale są prawdziwe dla mnie w tym momencie.

Na innym poziomie świadomości zdefiniuję coś zupełnie inaczej. Na obecnym poziomie definiuję tak, a nie inaczej. Więc pozwolę sobie zdefiniować szerzej cztery zjawiska.

Porażka

Sytuacja, gdy wynik jest przeciwny do zamierzonego albo odległy od zamierzonego.

Wydarzenie, które jest skarbcem informacji o tym, jak nie działać (a więc co wyeliminować i czego unikać), aby zbliżyć się do sukcesu.

Jest cenne jedynie pod warunkiem, że nie opieramy się temu, że się wydarzyło, lecz z wdzięcznością uznajemy jego istnienie jako integralną część rozwoju.

Praktyczny test sprawdzający czy coś rzeczywiście jest naszym pragnieniem (wówczas wzmacnia nasze działania) czy było tylko chwilową zachcianką (wówczas zatrzymuje nas w dążeniu).

Odmowa

Sytuacja gdy inna osoba, mająca swój aktualny nastrój, osobiste gusta, aktualne emocje i filtrujące przekonania, odpowiada „nie” na złożoną przeze mnie jednorazową propozycję.

Odmowa nie ma nic w sobie nic osobistego i nigdy nie jest równoznaczna z odrzuceniem (mimo, że tożsamość ofiary może nawykowo tworzyć takie równanie: odmowa = osobiste odrzucenie).

Niezbędny element działania na większą skalę, doświadczany w największym stopniu przez osoby, które tworząc swoje życie, śmiało składają prośby i zapytania, wiedząc że część odpowiedzi zawsze będzie odmowna.

Czyjaś wolność wyboru, oparta na dobrych intencjach i aktualnie odczuwanych potrzebach.

Depresja

Przeciwieństwo Ekspresji.

Wyraźny sygnał od ciała, że potrzebuje głębokiego odpoczynku (depression = deep rest), bo nie może już dłużej znieść braku ekspresji (brak wyrażania realnych pragnień i realizacji prawdziwych potrzeb).

Posłaniec, który wykorzystuje: bolesne samopoczucie, blokadę energii w ciele, zapętlone, negatywne i destruktywne myśli, aby przekazać, że czas zrozumieć, gdzie blokuję w sobie naturalny przepływ życia (zazwyczaj poprzez wiarę w nieprawdziwe przekonanie).

Tymczasowy efekt zupełnie naturalnego, chwilowego zagubienia się podczas podróży, który pełni rolę emocjonalnego przewodnika.

Wkurwienie

Aktywna energia w ciele, która aktywuje się w momencie rozminięcia się moich oczekiwań i potrzeb z tym co się dzieje w rzeczywistości.

Energia ta jest tym większa im bardziej jestem emocjonalnie przywiązany do swoich oczekiwań.

Energia ta jest tym większa im bardziej nie komunikuję jasno swoich potrzeb innym osobom, a przez to moje potrzeby nie są realizowane.

Energia ta ma potencjał umożliwienia mi dokonania zmiany na lepsze na zasadzie odbicia się od trampoliny, jako zdrowy wyraz braku zgody na bardzo niski standard, który nie jest spójny ze mną.

m

Opublikowano coaching | Możliwość komentowania Porażka Odmowa Depresja Wkurwienie została wyłączona

3 Pytania Których Niestety Nie Zadajesz

Gdy jeden z moich przyjaciół pracował w barze kawowym, na szkoleniu dostał instrukcję, żeby przy każdym zamówieniu kawy pytać: „średnia czy duża?”. To jedno pytanie sprawiało, że około stu osób dziennie nawet nie pomyślało, żeby zamówić małą kawę. Przez to każde zamówienie było o 2 złote droższe, co w skali miesiąca (2 zł x 100 klientów x 30 dni) daje dodatkowo około 6 tys. złotych. Minimum, bo klientów było często dużo więcej niż stu! Całkiem nieźle jak na jedno pytanie.

Uwielbiam pytania, które są jak precyzyjne cięcie chirurga, strzał w dziesiątkę, orzeźwiający zimny prysznic. Uwielbiam je za ich moc, prostotę i praktyczność. Nie musi być ich dużo. Dzisiaj dzielę się z Tobą trzema, które uważam za bardzo potężne. Prawdopodobnie nie zadajesz ich sobie na co dzień. Możliwe, że zechcesz je przetestować. Gotowy?

1. Kto to mówi: twórca czy ofiara?

Często na warsztatach praktycznych mówię uczestnikom, że będziemy robić tzw. podejście fryzjera. Wtedy nikt nie wie o co chodzi, po czym ja spieszę z wyjaśnieniem.

Fryzjer obcina włosy przez chwilę, po czym robi krok w tył i patrzy z perspektywy czy idzie w dobrym kierunku. Podobnie ja zachęcam do bezpośredniego doświadczenia, po czym robię stop klatkę, żeby doświadczenie skomentować refleksją.

Taka stop klatka może przybrać postać zadania właśnie tego pytania: Kto to mówi, twórca czy ofiara?

Jeśli jesteś normalny, to gadasz do siebie, więc będziesz wiedział o co chodzi, jeśli zachęcę cię do stosowania podejścia fryzjera na sobie samym. Szczególnie w momentach narzekania, frustracji i tzw. chwilach „chcę, ale nie mogę”.

3 przykłady:

„Zawsze jestem niezdecydowany”- Kto to mówi, twórca czy ofiara?

„Nie mam płynności w mówieniu”- Kto to mówi, twórca czy ofiara?

„Nie mam czasu na to co dla mnie ważne”- Kto to mówi, twórca czy ofiara?

Czy mówię to, bo biernie uznałem daną sytuację za oczywistą i unikając odpowiedzialności dostaję w zamian marne substytuty w postaci uwagi, litości, współczucia, możliwości ponarzekania, ulgi, obwiniania, niewybaczania?

Czy na pewno, obiektywnie, rzeczywiście jestem ofiarą tej sytuacji?

Przez większość życia nie byłem gotowy, żeby zaakceptować fakt, że albo tworzę albo chociaż współtworzę moją rzeczywistość, dlatego uważanie się za ofiarę było wygodnym (mimo że czasami bolesnym!) rozwiązaniem. To pytanie pozwala mi ciągle wracać do świadomości tworzenia.

2. (Będąc w pełni sobą) Za co chcę być wdzięczny na koniec dnia?

To pytanie poranne. Do zadania przed rozpoczęciem jakichkolwiek działań. Często zastępuje mi jakiekolwiek tzw. zarządzanie czasem.

Zawiera w sobie zarówno szanowanie swoich uczuć, prawdziwy cel w postaci poczucia wdzięczności i dumy oraz aktualność, bo pytam tylko o dzisiaj.

Perspektywa czasowa to około 16 najbliższych godzin. Odpowiedź nie powinna pochodzić z głowy, ale z intuicji i najlepiej jeśli jest to jedna rzecz.

Jakie jest jedno działanie, które przyniesie mi największy efekt? Jaki jest Cel Tego Dnia? Oczywiście robię też wiele innych rzeczy tego dnia, ale ta jedna rzecz jest decydująca pod kątem prawdziwej satysfakcji z siebie.

Rano zapisuję własnoręcznie tą rzecz i wieczorem sprawdzam czy dałem z siebie wszystko, żeby się do niej zbliżyć.

Dodając przed pytaniem sformułowanie: „Będąc w pełni sobą” gwarantuję sobie, że to mój wybór, bez cienia presji otoczenia, a to wpływa też na naturalną motywację.

3. Co by zrobiła teraz osoba, która w pełni kocha samą siebie?

Na pewno wiele razy, tak ja ja, krytykowałeś sam siebie, obwiniałeś się, pozbawiałeś się możliwości doświadczania szczęścia, umniejszałeś swoją wartość, sztucznie zawyżałeś swoją wartość (przykrywając lęk), zrobiłeś coś o czym wiedziałeś że nie jest dla ciebie dobre.

Być może tworzymy sobie życiowe dramaty (wchodzenie w rolę ofiary, kata, opiekuna) tylko dlatego, że nie potrafimy samych siebie kochać.

Pytanie, które proponuję jest tak dobre, bo wcale nie muszę kochać siebie w pełni teraz, żeby na nie odpowiedzieć. Wystarczy, że wyjrzę nim delikatnie poza aktualny system i dotrę do swojej intuicji, swojego odczucia, swojej wewnętrznej mądrości.

Nie kochasz siebie? Nie szkodzi. Co byś zrobił teraz gdybyś siebie kochał? Jeśli zaczynasz robić rzeczy, które robi osoba kochająca siebie, to nie ma możliwości, żebyś nie zaczął siebie bardziej kochać. Taki skutek uboczny.

Zazwyczaj zadaję sobie to pytanie gdy mam dwie rzeczy do wyboru albo nie wiem co robić w danym momencie. Po zadaniu pytania słucham pierwszego sygnału jaki dostaję (nie chcę się tutaj rozpisywać skąd on pochodzi- intuicja, podświadomość, mądrość wewnętrzna- nazwa nie ma tu znaczenia).

Bardzo łatwo poznać odpowiedź po odczuciu w ciele, szczególnie w splocie słonecznym. Wiem, że ty też wiele razy czułeś, że nie powinieneś czegoś robić i od razu po zrobieniu tego, powiedziałeś sobie: „Wiedziałem”. Zdarza się :)

Zadawanie tego pytania to właśnie słuchanie tego przeczucia, które jakoś nigdy mnie nie zawodzi. I według mnie jest to rodzaj języka, który warto opanować. A żeby stać się biegłym warto mówić w nim codziennie, bo kontakt z tą częścią ułatwia wszystkie decyzje.

1. Kto to mówi: twórca czy ofiara?

2. Za co chcę być wdzięczny na koniec dnia?

3. Co by zrobiła teraz osoba, która w pełni kocha samą siebie?

A Twoje pytania?

Ile Ci przynoszą? Ile zarabiają? Ile pożerają?

Jak Cię dobijają? Jak Cię otwierają? Jak Cię uskrzydlają?

m

Opublikowano coaching | Możliwość komentowania 3 Pytania Których Niestety Nie Zadajesz została wyłączona

Spróbuj Tego Zamiast Ustalania Celów

Muszę przyznać, że zrobiłem spore postępy. To znaczy nadal nie jest zbyt dobrze, ale jest dużo lepiej. O co chodzi? O moje postrzeganie wolności i podejście do osiągania i realizacji zamierzeń. Jestem wolnym duchem, co ma swoje blaski i cienie. Jednym z cieni jest bunt przeciwko zbytniemu planowaniu. Kiedyś każdy plan traktowałem jako gwałt na mojej wolności i odebranie mi prawa decydowania z sekundy na sekundę co chcę robić. A to, możesz mi wierzyć, utrudnia życie i bardzo komplikuje pragnienie zbudowania czegokolwiek większego. Na czym polega mój postęp? Na głębokim zrozumieniu, że życie to kombinacja przygotowania i improwizacji. I nigdy nie będzie z pełni przygotowane, ani w pełni improwizowane. I dzisiaj chętniej planuję, ale nie byłbym sobą, gdybym nie planował z dużą dozą wolności. Znalazłem więc 4 sposoby, którymi się dzielę, na to żeby z ustalania celów nie uczynić sobie więzienia. 4 sposoby do zachowania wolności z planowaniu.

1. Test jednego słowa

W zeszłym roku ustaliłem sobie trzy słowa roku. Częściowo zadziałały! Ale nie w pełni, więc może było ich za dużo? W tym roku postanowiłem pójść o krok dalej i ustalić sobie jedno słowo roku (pewnie już się obawiasz co będzie za rok. Pół słowa? Jedna literka?)

Słowo roku 2016 to dla mnie… Odwaga (nie mylić z powagą).

Konkretne cele, które sobie stawiam są jak bojki unoszące się na wodzie w określonym miejscu, które zahaczam podczas podróży i to one sprawiają, że mam tzw. strukturę, czyli punkty na mapie, które chcę zdobyć. Tak jak cele są bojkami, tak „jedno słowo” jest całym jeziorem. Kto powiedział, że trzeba cokolwiek realizować linearnie- jedno po drugim. Można przecież robić to na zasadzie układania puzzli, poprzez swobodną improwizację- efekt ułożenia całego obrazu będzie ten sam, ale osiągnięty bardziej naturalnie, zgodnie z dynamiką życia.

Podejście jest tu bardzo proste: Zamiast szczegółowych celów, robię rzeczy, które wychodzą z tego jednego słowa. Odwaga ma więc prawo przybrać dowolną formę. Pytanie sprawdzające brzmi: Czy to co robię zdałoby test mojego jednego słowa?

Przykłady na TAK: Wygłaszam mowę, w której mówię o osobistej transformacji, przeżywając na scenie prawdziwe uczucia. Po raz pierwszy proponuję potencjalnemu klientowi wyższą stawkę za swoje usługi.

Przykłady na NIE: Nie podchodzę do dziewczyny, która mi się spodobała, bo uznałem siebie w głowie za gorszego od niej. Nie dzwonię z zapytaniem o barter, bo boję się wyśmiania i odmowy.

Test na Tak? Gratulacje!

Test na Nie? Wyciągnij lekcję!

2. Uczucie, które jest właściwym celem

Ostatecznym celem osiągnięcia jakiegokolwiek celu jest chęć czucia się w określony sposób. Chcę osiągnąć cel, bo oczekuję, że dzięki niemu będę się czuł dobrze. Jesteśmy dziwnymi istotami. Dlaczego mamy odkładać czucie się dobrze? Dlaczego uczucie, o które nam chodzi umieszczamy na końcu jakiegoś celu? Czy osiągnięcie go naprawdę daje nam pełen dostęp do uczucia, o które nam chodzi?

Osiągasz cel. Powiedzmy, że zarobiłeś założone 10 tysięcy. Budzisz się rano i logujesz się na konto w swoim banku i… pytasz siebie: „I to tyle? To już wszystko? Czy teraz mogę już się poczuć dobrze? Na jak długo?” I czasami te pytania mogą być bolesne, a sukces okazać się dowodem na to, że zapomniałeś o najważniejszym. Że wpadłeś w mechaniczne odhaczanie rzeczy z listy i konsekwentne brnięcie bez czucia i samoświadomości. A gdzie jest zabawa i radość życia, jeśli jesteś tylko zajęty odhaczaniem rzeczy z listy?

Pytania, które sobie zadaję:

Czy te cele są w pełnej zgodzie z tym kim naprawdę jestem?

Czy opuściłem teraźniejszość na rzecz fantazjowania o przyszłości?

Wracam więc do uczucia o jakie mi rzeczywiście chodzi. Jak wzmocnić w sobie to uczucie? Pamiętam jak stworzyłem swoją bucket list, którą dzisiaj nazywam „listą błyszczących oczu”. Zacząłem jej tworzenie nie od celów do osiągnięcia, ale od wszystkich rzeczy, których już udało mi się doświadczyć. A więc na początku to nie była „to do list”, ale „done list”. Zacząłem od docenienia i zauważenia wszystkiego, co pozwoliło mi mieć błysk w oku do tej pory. I dokładnie to samo można zrobić ze wszystkim. W jakimkolwiek obszarze (praca, relacje, pieniądze, potencjał osobisty) szukaj odpowiedzi na te pytania:

Co doceniasz? Co świetnie działa? Co uwielbiasz? Co kochasz? Co jest zajebiste? Co cię zachwyca? Co jest dobre? Za co jesteś wdzięczny?

W ten sposób dasz sobie dostęp do uczucia, które jest właściwym celem. A doświadczając tego uczucia wszystkie działania są płynniejsze, łatwiejsze i radośniejsze.

3. Kluczowe Wartości

W sylwestra rano wypisałem sobie około 30 bardzo konkretnych i mierzalnych celów na 2016. Pokazałem tą listę moim znajomym z mastermind’a i zauważyli jedną ciekawą rzecz. Wszystkie 30 wymienionych elementów można było łatwo pogrupować w 4 kluczowe wartości (creation, connection, expansion, fun). Mało tego, te cele wzajemnie się wspierają- realizacja jednego często sprawia, że drugi staje się dużo łatwiejszy. Dlatego wiem, że uda mi się zrealizować wszystkie z nich (gdzie twoja pokora, Michale?). Bo są dla mnie ważne. Bo żyję nimi. Bo robienie ich jest dla mnie oczywiste.

4. Wyzwanie Dnia

Nic mnie tak nie spina jak brak przestrzeni czasowej, kalendarz wypełniony co do 15 minut, myślenie czy się wyrobię, po czym spóźnianie się i rozproszenie uwagi. Dlatego w kalendarzu wpisuję plan dnia, ale na swój sposób. Oczywiście wpisuję spotkania i sesje indywidualne z klientami, i kandydatami na klientów. Nie muszę wpisywać moich stałych nawyków, typu poranne czytanie. Ale wpisuję zazwyczaj jedno hasło, które zakreślam w kółko. To moje Wyzwanie Dnia. Jedna rzecz, która jest tego dnia najważniejsza. Zazwyczaj jest trochę niewygodna, wymaga skupienia, kreatywności lub odwagi (np. zadzwonić do trzech potencjalnych klientów, przygotować plan warsztatu, stworzyć opis na stronę nowego projektu, itd). Jeden cel! I gdy go osiągam, mówię sobie: „Słabo, tylko jeden? :(” Żartuję :) Gdy go osiągam, to… świętuję (muzyka, kawa i szaleństwo, którego nie chcesz widzieć).

A Ty jak celujesz?

m

Opublikowano coaching | Możliwość komentowania Spróbuj Tego Zamiast Ustalania Celów została wyłączona

Zamiast Wybierać Zawód Zadaj To Pytanie

Gdybym dzisiaj miał 19 lat, na pewno nie poszedłbym na studia. Na pewno nie od razu. Będąc w tamtym wieku nie miałem pojęcia kim jestem, a teoretyczne studia nie tylko nie pomagają w poznaniu siebie, ale wręcz to utrudniają. Żadna ilość informacji, które są niepraktyczne życiowo, nie zbliża mnie do znalezienia mojej ścieżki.

Gdybym dzisiaj miał 19 lat przede wszystkim pozwoliłbym sobie na czucie. Czucie w ciele i w sercu tego, co mnie rzeczywiście ciekawi i budowaniem odwagi, żeby właśnie tam chadzać, bez patrzenia na to, co „powinienem” i „wypada”. Nie zawsze miałem tą odwagę i nadal dzisiaj bywa, że jej nie mam. Mimo, że robię to co kocham, nie mogę powiedzieć, że mam pełną wolność podążania za swoimi uczuciami. Ale przynajmniej wiem, że chcę się do niej coraz bardziej zbliżać. I wiem, że zawsze jak mi się to udaje, jestem najszczęśliwszy.

Gdybym dzisiaj miał 19 lat, na pewno nie szukał bym dla siebie zawodu (podwójne znaczenie tego słowa :) jest też nie bez powodu). Bo po pierwsze dzisiaj wiem, że jeden zawód nie jest dla mnie (renesansowa dusza), a po drugie to niepotrzebne zamykanie się etykietką, które nie odzwierciedla dynamiki życia.

Co stosuję zamiast tego? Zadaję sobie pytanie:

Jakie problemy chcę rozwiązywać?

Wszystko co mogę robić zawodowo, biznesowo, profesjonalnie- sprowadza się do odpowiedzi na to jedno kluczowe pytanie.

Jakie problemy chcę rozwiązywać?

Właściwie cała presja znika, w momencie kiedy zamiast wysilać się nad etykietowaniem swojego zawodu, skupiam się na szukaniu odpowiedzi na to pytanie: Jakie problemy chcę rozwiązywać?

Jeśli to pytanie brzmi zbyt ogólnie, warto je sprecyzować w zależności od dziedziny:

  • Jakie ludzkie potrzeby chcę spełniać?
  • Jakie rodzaju ból chcę uśmierzać?
  • Jaką rozrywkę chcę zapewniać?
  • Jakie emocje chcę wzbudzać?
  • Jakie korzyści chcę dostarczać?
  • Jakie rozwiązania chcę tworzyć?
  • Jakie przeszkody chcę eliminować?

Wychodząc z takiego sposobu myślenia, nie ma możliwości, żeby nie znaleźć dla siebie miejsca w świecie zarabiania pieniędzy. Jeśli odpowiedź na to pytanie będzie zawsze moim pierwszym „dlaczego”, to odpowiedź na pytanie „jak” znajduje się automatycznie- forma szybko się dopasuje.

Zadaję sobie często to pytanie. Zadaję je codziennie. Aktualnie moje odpowiedzi to:

  1. Chcę przywracać ludziom Błysk w Oku- obecność, ciekawość świata i autentyczność (przywracać, a nie tworzyć, bo mamy go naturalnie).
  2. Chcę pomagać ludziom w byciu totalnie szczerymi sami ze sobą, żeby mogli zawsze na sobie polegać (mieli najlepszego przyjaciela patrząc w lustro).
  3. Chcę pomagać ludziom w ponownym zakochaniu się w edukacji i komunikacji (jako dzieci mieliśmy ten stan naturalnie, ale nieświadomie).
  4. Chcę pomagać ludziom usuwać mentalne przeszkody w oparciu swojego życia zawodowego na własnej unikatowości, aby robić udany biznes na swojej wyjątkowości.
  5. Chcę pomagać ludziom w odczuwaniu stanu flow jako codziennego standardu emocjonalnego, a nie jako przypadkowego wyjątku od reguły.
  6. Chcę pomagać ludziom w procesie przechodzenia z bycia ofiarą (a więc nieświadomym twórcą, który wini rzeczy wokół i trzyma w sobie urazy z przeszłości) do bycia świadomym twórcą swojego życia.

Formy w jakich mogę to robić są tak liczne, że nie przejmuję się „jak” miałbym określić swój „zawód”. Po co się „zawodzić”? :)

m

p.s. Przeczytałeś ten artykuł? Super. Pod jego wpływem nic się w twoim życiu jeszcze nie zmieniło. I nie zmieni się, dopóki nie skierujesz tego pytania do… (i tutaj twoje imię w dopełniaczu).

Jakie Problemy Chcę Rozwiązywać? 

Jakie Problemy Chcę Rozwiązywać?

Jakie Problemy Chcę Rozwiązywać?

…………………………………………………………

Tysiące ludzi czeka na Twoją pomoc w rozwiązaniu ich problemów!!!

m

Opublikowano coaching | Możliwość komentowania Zamiast Wybierać Zawód Zadaj To Pytanie została wyłączona

Jesteś Jak Krowa czy Bizon?

Pewnie porównanie do jakiegokolwiek z tych dwóch zwierząt nie jest dla Ciebie zbyt kuszące. Też mi wybór- być jak krowa, być jak bizon. Co też znowu sobie wymyśliłeś Michał? Otóż nawet nie ja, a natura i instynkty. Otóż nasza możliwość wyboru. Otóż Życie.

Przywołajmy taką sytuację: Na pastwisku jest stado krów, a na pastwisku obok stado bizonów (możesz podstawić sobie tutaj też bawoły albo żubry, bo ta ta sama kategoria). Pora jest deszczowa i ewidentnie zwierzęta widzą, że nadciągają chmury ciemne jak smoła. Zaraz będzie ulewa, która wszystko zmyje, może nawet z gradem, a na pewno z wichurą. Czarne chmury zbliżają się w stronę zwierząt z prędkością, która jest minimalnie szybsza od tempa uciekających krów.

Co robią wtedy krowy? Widząc nadchodzące chmury, odwracają się od nich plecami i zaczynają uciekać. Wydaje się to logiczne- chcą uniknąć ulewy. Problem polega jednak na tym, że chmury są minimalnie szybsze od nich. Sytuacja wygląda więc tak, że chmury doganiają uciekające krowy. Krowy cały czas uciekają w tym samym kierunku, a więc (to prawda, że zupełnie nieświadomie) wydłużają czas „cierpienia” (kontaktu z ulewą) do maksimum.

Co robią wtedy bizony? Widząc nadchodzące ciemne chmury, zwracają się do nich czołem. W momencie gdy czują pierwsze krople ulewy, zaczynają biec najszybciej jak potrafią, wprost na nadchodzące ciemne chmury. Zwrot jest przeciwny, tempo szybkie, a przez to czas cierpienia (kontaktu z ulewą) jest ograniczony do minimum. Te straszne, dramatyczne, czarne chmury są po kilku sekundach już za ich plecami.

To teraz pytanie wydaje się bardziej zasadne, co? Jesteś jak bizon czy jak krowa?

Wiem jak brzmi odpowiedź. Bywałeś jednym i drugim. Skąd wiem? Bo jesteś człowiekiem tak jak ja. Bo wszyscy się boimy i tworzymy sobie problemy, których może w ogóle nie być. Bo spierdalamy przed niewygodą, wysiłkiem, trudną rozmową. Bo nie ćwiczymy w sobie odwagi bizona. Bo wszystkie krowy robią tak samo.

To co, doimy? Spokojnie, nikt cię nie będzie doił. Bo sam możesz stwierdzić, że już tak nie chcesz. Że ulewa była już zbyt długo, a być nie musi.

Co możesz zrobić?

1. Jeśli zdajesz sobie sprawę, że już długo pada, to przynajmniej się zatrzymaj, zamiast iść razem z deszczem (a więc przestań robić w kółko coś, co ewidentnie nie działa).

2. Jeśli widzisz chmury, to przyznaj że widzisz chmury, zamiast udawać że ich nie ma (a więc zobacz jak wygląda rzeczywiście obecna sytuacja, bez oporu).

3. Jeśli chmury są blisko, to biegnij prosto na nie, ze świadomością, że to najmądrzejsza decyzja na świecie (a jednocześnie trening, który cię wzmacnia- krótki, ale intensywny wysiłek, jak wizyta na siłowni).

O! Widzę czarne chmury! Biegnę prosto na nie! Zaraz będą za mną! A ja spokojny i silniejszy! O! Znowu Słońce :)))

m

Opublikowano coaching | Możliwość komentowania Jesteś Jak Krowa czy Bizon? została wyłączona