michalgrzeskowiak.pl: Po Co Nam Edukacja

Edukacja prawdziwa, a edukacja formalna to często dwa różne światy. Dużo się aktualnie zmienia w tym obszarze, bo ze sporym opóźnieniem aktualizujemy systemy kształcenia posłusznych pracowników przemysłowych czy wojskowych, które już dawno powinny być tylko kartą historii. Znudzenie i poczucie bezsensu, które towarzyszy formalnej edukacji ma perfekcyjny sens. Żaden uczeń nie powinien być negatywnie oceniany za to, że nie lubi szkoły, jeśli to, co w niej robi, nie jest ani radością samą w sobie, ani nie ma jasnego celu, który przyczyni się do jakości życia. A te cele mogą być dwa- samodzielność i szczęście. To, co nazwałem tutaj edukacją prawdziwą, to właśnie realizacja tych dwóch celów. Przyjrzyjmy się więc tym dwóm celom.

Samodzielność należy dobrze zrozumieć, żeby nie wpaść w skażoną wersję w postaci obsesyjnej chęci niezależności, indywidualności i samowystarczalności. Każda z tych cech ma jasną stronę, jednak w niedojrzałej wersji, doprowadzona do ekstremum, mija się z celem. Nie mamy stawać się samodzielni, żeby zamienić się w samotną wyspę, zamieszkać w samotni, zapomnieć o ludziach. Mamy stać się samodzielni, żeby optymalnie funkcjonować wśród ludzi! Patrząc na znaczenie słowa ‘samodzielny’, widzę dwa elementy, które mają dla mnie sens.

  1. Samodzielny = “sam” jestem “dzielny”, tam gdzie jest to potrzebne (czyli posiadam kluczowe kompetencje i podejmuję decyzje). Kompetencje to praktyczne umiejętności, które wykształcić można tylko poprzez trening, a nie teoretyczne wykłady. Trening oznacza intensywność osobistego zaangażowania oraz powtarzalność, która nadaje płynności i kunsztu. Kompetencje to także wiedza, ale tylko taka, która przynosi realne rezultaty i jest do zastosowania w życiu- wiedza, której ludzie chcą i potrzebują, żeby rozwiązać swoje problemy. Kompetencje to także postawa, a więc cechy mentalne, emocjonalne, duchowe, których zastosowanie zmienia doświadczanie codzienności (odwaga, elastyczność, akceptacja, słuchanie, mówienie prawdy, konekwencja).
  2. Samodzielny = “sam dzielę” zadania, delegując zawsze wtedy, gdy ma to sens (czyli angażuję talenty innych osób oraz proszę o pomoc). Chcieć zrobić wszystko samemu to nie tylko komplikacja- to czysty sabotaż i szaleństwo. Nie po to się różnimy i jesteśmy na różnych etapach rozwoju, żeby nie wspierać się na nawzajem naszym wkładem. Najważniejsza lekcja ze wszystkich typologii osobowości to synergia, szacunek dla różnych talentów, tworzenie mocy zespołu poprzez praktykowanie tego, aby każdy skupiał się na tym w czym jest dobry i co lubi. Proszenie o pomoc to z kolei kwestia przekroczenia dumy i zdanie sobie sprawy, że jako człowiek miewasz naprawdę ciężkie momenty i nie musisz dźwigać wszystkiego sam.

No dobrze, a co mam na myśli mówiąc o szczęściu? Tu również dam dwie perspektywy.

  1. Szczęście = spokój wewnętrzny przez większość czasu (obecność i emocjonalnie brak trybu walki). Dlaczego przez większość czasu, a nie cały czas? Bo czasami życie nami potrząsa, dając nam zrywy zwiększonej trudności albo zwolnionej integracji. Dotykanie i przekraczanie ścian dotychczasowych granic, chwilowo wybija nas ze spokoju wewnętrznego, wymaga zaanagażowania większej ilości energii, a po dużym wysiłku wymaga regeneracji (które mogą wyglądać jak depresja, rozumiana jako deep-rest, czyli głęboki odpoczynek). Tego typu okresy zwiększonej emocjonalnie aktywności nie zaprzeczają byciu szczęśliwym, wręcz przeciwnie, są integralną częścią tego pakietu. Często to co nazywamy komfortem, jest po prostu motywowane strachem, a nie realną potrzebą komfortu. Bo komfort jest komfortowy tylko wtedy, gdy rzeczywiście czujemy się wygodnie, a nie gdy zasłaniamy nim oczy na widok tego, z czym nie chcemy się zmierzyć. Ze spokoju wewnętrznego wybija nas także nieoparty w rzeczywistości tryb walki (obrony lub ataku przez wyobrażonym zagrożeniem). Tryb walki był nam potrzebny w ewolucji, gdy zagrożenie było realne, ale dzisiaj przez 99,99% czasu używamy go na naszą niekorzyść, bo rzeczy którymi się stresujemy nie są żadnym realnym zagrożeniem naszego życia. Być może dopiero po wyjściu z tego trybu walki, zaczyna się coś co możemy nazwać właściwym ludzkich życiem?
  2. Szczęście = życie w zgodzie z samym sobą (szanowanie swoich uczuć w życiowych wyborach). Istnieje być może tylko jedna choroba- niebycie sobą. Gdy jest głośno to siebie nie słyszmy, dlatego że dusza mówi szeptem. A gdy się nie słyszymy to zaczynamy chorować. Chorujemy na udawanie, ukrywanie i udowadnianie- one są jak duchowa otyłość, która nie pozwala nam się swobodnie ruszać. Nie ma na nie tabletek- jedynym zaleceniem jest cisza, a w niej każdy odnajduje jedyną tabletkę jakiej szuka- delikatny szept swojej prawdy. Prawda szybko pokazuje gdzie jest problem. Prawda przez sekundę zaboli, zanim wyzwoli, bo jest procesem jak wyciąganie drzazgi. Życie w zgodzie z sobą to bycie tym, kim czujesz, że jesteś.

Zapraszam więc do prawdziwej edukacji, do samodzielności i szczęścia. Ta edukacja ma swoje momenty przełomowe, nigdy się nie kończy, a egzaminem jest codzienne spojrzenie w lustro.

m

michalgrzeskowiak.pl: Bezbłędny Projektor

Wyobraź sobie, że zamiast głowy posiadasz projektor i gdziekolwiek nie pójdziesz, cały czas wyświetlasz przed sobą to, co aktualnie w nim jest- światła i cienie. Nie obwiniasz świata zewnętrznego za to, co widzisz. Wiedząc, że to twój własny film, nie walczysz z nim, nie bronisz się przed nim, ani nie szukasz winnych, gdy ci się nie podoba.

Przywrócenie sobie autorstwa tego, co widzimy w świecie, to być może kluczowy krok do wolności. Bo wśród najprostszych i najskuteczniejszych narzędzi uświadamiania, jest jedno, które jest do bólu prawdziwe. I sprawiedliwość tego świata wyraża się między innymi w tym, że dostajemy zewnętrzny pokaz naszych treści wewnętrznych.

Myślimy, że źródło tego, co widzimy jest w świecie zewnętrznym, ale projekcja nigdy nie kłamie- widzę dokładnie to, co trzymam obecnie w swoim umyśle. Nie jestem co prawda tym, co utrzymuję w umyśle- prawdopodobnie zostało to tam wchłonięte niewinnie, nieświadomie. Jestem więc niewinny, że tak się stało, natomiast jestem odpowiedzialny za konsekwencje i za to, żeby od tego momentu coś z tym zrobić. To szansa na zakończenie obwiniania, oceniania, irytacji na innych (projekcja cienia) i szansa na zakończenie ciągłego stawiania piedestałów (projekcja światła), które regularnie upadają. Ani jedno ani drugie nie pozwala mi widzieć ludzi, ani siebie.

Po pierwsze wyświetlamy cienie- to czego nie chcemy widzieć w sobie. To co niezaakceptowane wróci w innej formie, w innym czasie. Wróci właśnie po to, żeby w końcu zostało uznane, zaakceptowane i w ten sposób uwolnione. To tak jak ze szkołą- nie chcę się uczyć, to po prostu będę powtarzał klasę. Irytacja na innych to w istocie tworzenie z nich kozła ofiarnego. To ja czuję się nieprzyjemnie, bo czegoś nie akceptuję, jednak wypieram to i dlatego zaczynam to widzieć w innych. Tą strategią mam nadzieję na pozbycie się moich niechcianych cech- niestety jest to fałszywa obietnica, która osłabia obie strony. Unikając cienia tworzę iluzję, że jest on ode mnie większy. Pozwalając na niego widzę prawdę, że to ja jestem od niego większy, a uznany cień znika. Unikanie “tego, co jest” jest lękiem, natomiast “to co jest” nigdy nie jest lękiem. Wszystko co objęte, przestaje nas kontrolować. Przykładowo- gdy “ktoś mnie irytuje” (w rzeczywistości jest tylko wyzwalaczem, ekranem moich treści) od razu pojawia się we mnie chęć pouczenia tej osoby. Pokusa jest duża, jednak jedynym sposobem mojego rozwoju jest zatrzymanie się i zrobienie czegoś innego. Pomyśl więc jaką radę dałbyś tej osobie. Nie mów jej (chyba, że otwarcie, konkretnie cię o to prosi), a zamiast tego zobacz jak ta rada może być dokładnie tym, co masz zastosować u siebie, żeby w tej sytuacji czuć spokój wewnętrzny. Trzeba mieć jaja, żeby zacząć funkcjonować w ten sposób, puścić durną dumę, która tylko spina. Naprawdę warto!

Po drugie wyświetlamy światła- pozytywne aspekty i potencjały, których sami sobie odmawiamy, tworzymy bożków oraz szukamy wybawicieli. Na przykład idealizujemy nowo poznane osoby po jednym zachowaniu. Widzisz po czasie, że ta osoba ma luki? Oczywiście- wsadziłeś ją na piedestał wyobrażonego ideału. Nawet jeśli dosyć długo się tam utrzyma, to i tak w końcu spadnie, z tego prostego względu, że każdy ma słabe strony i każdy się cały czas uczy. Każdy człowiek jest tutaj, żeby się uczyć. Każdy człowiek jest tutaj z określonym zestawem talentów (co oznacza, że nie będzie geniuszem we wszystkim). Ta osoba cię nie rozczarowała- to ty odczarowałeś swoją projekcję. I to prawda, że to jest bolesne, ale to nie jej wina. Twoja też nie, bo radziłeś sobie tak jak mogłeś, szukając wytchnienia.

Osoba, metoda, system, miejsce, zjawisko, światopogląd, narzędzie, przedmiot- tak bardzo chcemy nadać czemuś cechy bezbłędności, wszechwiedzy, wymyślonej perfekcji. Identyfikować się z czymś jako naszą prawdziwą tożsamością. Ale to tylko kwestia czasu, gdy zobaczymy pęknięcia w skorupce- wszystkie formy i dogmaty mają swoje pęknięcia i to warto od początku zaakceptować, bez myślenia magicznego, ani tragicznego. Ta nieidealność jest perfekcją życia, a wymyślona perfekcja jest mentalnym więzieniem (bo cały czas szukamy czegoś, czego nie możemy znaleźć, kolekcjonując serię rozczarowań). Nie ma potrzeby tworzyć sobie z nich czegoś w rodzaju ogrodzenia pod napięciem. To odkrycie może nas skierować na odkrycie, że to kim jesteśmy tak naprawdę jest w dużym stopniu tajemnicą, której żadna etykieta nie obejmuje.

Projekcja światła ma też miejsce, gdy szukamy wybawcy na zewnątrz, żeby rozwiązać swoje problemy wewnętrzne. Jakaś osoba czy metoda może mi jak najbardziej towarzyszyć w zmianie, ale to nie ona jest źródłem mojej zmiany. Osoba o cechach terapeutycznych jak najbardziej może mi ułatwić usłyszenie siebie, rozjaśnienie myślenia, podjęcie decyzji, ale źródłem zmiany jest zawsze… Moja Gotowość i tylko ona jest decydująca w rozwiązywaniu problemów czyli w wejściu na wyższy poziom świadomości.

Jak przestać czynić bożka z jakiejś tymczasowej formy życia? Zobacz co wyidealizowałeś (osoba, dieta, metoda, dziedzina), znajdź kilka pęknięć i zaakceptuj je. Zrelaksuj się w tej perspektywie i zobacz, że to jest naturalne.

Zobacz też, że to, co podziwiasz w innych jest tym, co chce urosnąć w tobie- przestań sobie tego odmawiać, szukając wybawców- ty sam siebie wybawiasz poprzez pozwolenie na wzrost. Nie dyskwalifikuj swoich zdolności i talentów- jeśli widzisz je w innych, to znaczy że masz je w sobie jako potencjał, który prosi o uwagę.

Od projekcji idźmy w kierunku projektów, które pochodzą bezpośrednio z prawdziwego kontaktu z własną istotą. A inni ludzie będą wtedy tym, czym są naprawdę… prezentem.

m

michalgrzeskowiak.pl: Test Bogactwa

Zgromadzone środki materialne od dawna były kojarzone z pojęciem bogactwa. I rzeczywiście jest to perspektywa, która ma swoją rację. Jednak coraz częściej, coraz więcej ludzi budzi się ze stawiania znaku równości między bogactwem, a tylko pieniędźmi. Nie ze względu na dogmaty, ascezę czy rezygnację ze świata materialnego, tylko ze względu na zdrowe spojrzenie na bogactwo i na liczną grupę przykładów bycia ewidentnie nieszczęśliwym pomimo gigantycznych środków. Do czego więc bardziej się budzimy? Do bogactwa doświadczania życia w pełni.

Myśląc o doświadczaniu bogactwa w swoim życiu, chcąc jednocześnie zachować maksymalną prostotę, stworzyłem prosty sprawdzian pięciu pytań, badający rzeczywiste, doświadczalne bogactwo:

  • Czy jesteś zdrowy? tak/nie
  • Czy dajesz i przyjmujesz miłość? tak/nie 
  • Czy masz czas dla siebie? tak/nie
  • Czy zawodowo robisz to, co kochasz? tak/nie
  • Czy masz pieniądze na realizację czego dusza pragnie? tak/nie

Odpowiadając tylko tak lub nie, nie robimy intelektualnej analizy, rachunku plusów i minusów, po prostu mówimy sobie prawdę.

Czy jesteś zdrowy?

Pewnie, że zawsze można coś poprawić w zdrowiu, ale to proste pytanie ma tylko wskazać czy mój stan zdrowia pozwala mi na robienie optymalnie wszystkiego co chcę. Ludzkie ciało chce, żeby je dotlenić, nawodnić, nasłonecznić, odżywić, rozruszać i odprężyć. Wyeliminować chroniczny stres całkowicie, zamiast tego stosować krótkotrwałe interwały stresowe, świadomą stymulację, gdy wzrastamy w tym, co dla nas ważne. To wszystko. Co jeść? To co naturalne, to co sprawia że mam stabilną energię przez długi czas, to co lubię!

Czy dajesz i przyjmujesz miłość?

Używając tu pojęcia miłości mam na myśli całe jej spektrum: do partnera życiowego, przyjaciela, rodziny, psa, pasji, miejsca, aktywności, życia. Kocham innych, bo kocham siebie. Jeśli siebie nie kocham, to moje kochanie innych będzie w rzeczywistości ukrytym wołaniem o to, żeby oni mnie pokochali za moje działania. Gdzieś nauczyłem się, że muszę zasłużyć na miłość poprzez poświęcanie się. Gdzieś nauczyłem się, że nie jestem jej źródłem. Miłość jest aktywna, gdy ją daję, ale muszę mieć też odblokowany kanał przyjmowania, żebym spójnie mógł dawać tej miłości więcej. W jednostronności nie ma życia, bo energia nie krąży. Jeśli nie umiesz przyjmować miłości, to prawdopodobnie miłość, którą dajesz jest w pewien sposób skażona (poświęcaniem się, ukrytym oczekiwaniem czegoś w zamian, brakiem zadbania o siebie, poczuciem winy). Naturalnym stanem jest jej przepływ.

Czy masz czas dla siebie?

Nie odkupię czasu, który oddałem, sprzedałem. Nie poznam siebie, jeśli siebie nie spotykam. Nie wysłucham siebie, jeśli się w siebie nie wsłucham. Nie będę się cieszył całym spektrum doświadczeń, jeśli nie mam na nie czasu. Nie będę szczęśliwy, będąc w ciągłym pośpiechu. Czas dla siebie ma służyć do nawigacji (co jest dla mnie ważne, jaka jest moja misja, czego pragnie moja dusza) oraz do kontemplacji (oddawanie się aktywnościom, które są celem samym w sobie).

Czy zawodowo robisz to, co kochasz?

Jeśli to, co kochasz robić, robisz zawodowo, oznacza to, że jesteś w tym dobry oraz że ma to wartość dla ludzi. Nie każde hobby będzie naszą profesją, bo to że uwielbiamy coś robić nie oznacza, że będzie to miało wartość dla ludzi (wartość = rozwiązywanie ich konkrentych problemów). Robienie tego co kochamy nie usuwa trudności, bo nie przeskoczymy pewnych stopni uczenia się, ale jest to kluczowy czynnik, który zamienia zmaganie się na ekscytację ekspansji. Czasami prosta zmiana techniczna może sprawić, że znowu zaczniemy kochać naszą pracę- praca zdalna, praca na efekty, wykorzystanie kreatywności, połączenie z inną pasją. Ważne, żeby ogólna odpowiedź na to pytanie brzmiała TAK, i jeśli dzisiaj tak nie jest, to podjąć chociaż najmniejszy możliwy krok we właściwym kierunku (tam gdzie serce chce).

Czy masz pieniądze na realizację czego dusza pragnie?

Wydawanie milionów nie jest absolutnie naturalne dla większości z nas. Inwestowanie milionów w rozwój większych projektów jak najbardziej, ale codzienność jednego człowieka, który nie daje się zwieść chciwości, maskaradzie i modzie, kosztuje dużo mniej. Dom, w którym czujesz się rzeczywiście jak w domu. Jedzenie, które uwielbiasz i odżywia twoje ciało. Regularne aktywności, które sprawiają, że funkcjonujesz optymalnie. Jednorazowe doświadczenia, które są odkrywcze (podróże), rozwojowe (edukacja) lub karmiące duchową stronę (transformacje). Wolność finansowa to swoboda realizowania autentycznych potrzeb, bez myślenia czy mnie na nie stać. Warto uświadomić sobie ile pieniędzy- czyli zamiennika wartości- jest dla mnie optymalne. I wtedy tworzymy wartość dla innych, żeby uczciwa wymiana mogła się dokonywać. Niekoniecznie im więcej tym lepiej.

Może prawdziwe bogactwo jest dużo bliżej niż wszyscy myśleliśmy?

m

michalgrzeskowiak.pl: Co Jest Toksyczne

To, że istnieją w naturze toksyny to oczywiste. Nie jest natomiast oczywiste to, że to nie substancja, dziedzina, aktywność, praktyka są zawsze toksyczne, ale dawka z jaką ją zażywamy. Odpowiednio zastosowana mikrotoksyna wzmocni system odpornościowy czyli paradoksalnie będzie lekarstwem. Przedawkowana niby zdrowa substancja stanie się trucizną.

Twórca firmy Patagonia, globalnej firmy ze świetną odzieżą outdoor’ową, gdy jest w naturze pije wodę prosto z jeziora czy z rzeki- robił to od dziecka, więc wszelkie bakterie są dla niego przyjazne. Ale osoba przewrażliwiona na punkcie zdrowia będzie odczuwała problemy nawet przy minimalnej zmianie wody.

Na pewno warto się nawadniać, ale nawet picie wody może stać się toksyczne- udokumentowane są przypadki śmiertelne, gdy ktoś na przykład wypił 6 litrów wody w ciągu pół godziny. Organizm nie nadążył za tą ekstremalną ilością i z wody życia ktoś zrobił sobie terminalną powódź. Nie substancja zabiła tę osobę, tylko niewłaściwa miara.

Żadne ekstremum nie jest naturalne i nie ma prawa działać długoterminowo. Ale ludzkie ego kocha ekstrema i tylko nimi się posługuje. Zjawisko minimalizmu stało się głośniejsze właśnie dlatego, że poszliśmy w ekstremum materializmu. Ale nawet z minimalizmu można zrobić niezdrową rzecz, gdy komplikujemy sobie życie nieposiadając niczego praktycznego, albo udowadniamy, że możemy żyć z jedną koszulką.

Wszystko co piękne we właściwej ilości, staje się destrukcyjne, gdy pójdziemy w to za bardzo. Przykładowo:

  • Planowanie daje dobrą organizację, ale ekstremalne planowanie przynosi sztywność
  • Improwizacja daje lekkość, ale ekstremalne pójście na żywioł przynosi brak integralności
  • Troska to wyraz miłości, ale ekstremalna nadopiekuńczość przynosi upośledzanie
  • Stymulacja pomaga rosnąć, ale ekstremalne wymagania przynoszą gwałt na systemie nerwowym
  • Wzrost to zdrowa potrzeba, ale ekstremalna ambicja przynosi udowadnianie bez zadowolenia
  • Stabilność wspiera szczęście, ale ekstremalna stagnacja przynosi śmierć za życia
  • Przemyślenia dają głębsze życie, ale ekstremalna refleksja przynosi móżdżenie filozoficzne zamiast życia
  • Dystans uwalnia od mentalnych przywiązań, ale ekstremalny humor przynosi maskę sarkazmu

Wydaje się, że rzeczy i zjawiska mają przypisane sobie naturalne, właściwe miary, a problemy stwarzamy wtedy kiedy ich nie respektujemy. Gdy robimy to, co nienaturalne, to nasze efekty też stają się nienaturalne, a w wielu przypadkach szkodliwe. Idealny balans oczywiście też nie istnieje, jest tylko akt balansowania, a chęć idealnego balansu też może stać się toksyczna.

Co więc warto robić? Po pierwsze nie bać się życiowych “mikro-toksyn”, bo one nas uodparniają- ultrasterylność nie występuje nigdzie w naturze. Po drugie słuchać swojego ciała, które jest najlepszych mechanizmem bio-feedbacku, informującym gdzie odchylamy nasze wahadło za bardzo (czyli coś wcześniej korzystnego przestało nam służyć). Po trzecie zrelaksować się w poglądzie, że jesteśmy tu po to, żeby się cieszyć tym aktem balansowania, który jest samym życiem i swoimi kontrastami daje nam cały przekrój bycia człowiekiem.

m

michalgrzeskowiak.pl: To Nie Życie Jest Ciężkie

Ważąc 75 kilogramów nieraz czułem jakbym ważył kilkaset. Nie mam doświadczenia w odchudzaniu się, bo moja genetyka i styl życia nigdy nie zaprowadziły mnie do  fizycznej nadwagi. Mam jednak duże doświadczenie w innym rodzaju nadwagi, który uważam za dużo groźniejszy, bardziej utrudniający poruszanie się i oddychanie pełną piersią. To otyłość, której nie widać na zewnątrz, a przynajmniej nie bezpośrednio. Mogę jakoś ją ukryć przed światem. Nie mogę jej ukryć przed sobą.

Czułeś kiedyś jakbyś dźwigał ze sobą setki kilogramów, może nawet tony? Skąd ta otyłość? Czemu “życie jest ciężkie”? Co jest źródłem tej otyłości? Przynajmniej trzy kategorie, które nosimy ze sobą, mimo że nie musimy.

1. Nieuznane “negatywne” emocje

“Negatywne” emocje nie są negatywne. Są nieprzyjemne, natomiast są bezbłędną odpowiedzią organizmu na realne albo wyobrażone zagrożenie oraz są dobijaniem się od środka sygnałów, które zawsze mają pozytywne intencje.

To, co zablokowane, chciało się wyrazić, jednak nie miało szansy. Teraz zaczyna krzyczeć coraz głośniej i przybiera ubrania wstydu, żalu, apatii, złości, braku, lęków- czyli w pełni naturalnych reakcji na to, co sobie nieświadomie robimy. To zaproszenie do zrozumienia przyczyny, aby skorygować kurs i do przeżycie emocji w pełni, co bardzo szybko ją uwalnia. A my tego nawigatora wyrzucamy do śmieci- ucieczką, tłumieniem, odreagowywaniem. A nawigator czeka tylko na uznanie i nie zniknie dopóki go nie wpuścimy.

Nie pozwalamy tym emocjom dojść do głosu, a przez to tworzymy z nich potwory. Nie pozwalam na nie, więc podświadomie tworzę wyobrażenie, że emocje są ode mnie większe i są realnym zagrożeniem. Organizm niestety jest ślepy i nie widzi czy zagrożenie rzeczywiście istnieje czy jest wymyślone. Trzeba pokazać mu prawdę. Prawdę, że emocja to nic innego jak fala, która bardzo szybko mija, jeśli ją zaproszę bez oporu. Jeśli ją odczuję i zrezygnuję z wszelkich wysiłków, żeby ją zmienić. Wtedy każda emocja łagodnieje, aż w końcu mija. Jeśli na to pozwalam, to znaczy, że jestem od tego większy.

Tłumienie emocji przez lata prowadzi do tak zwanej grubej skóry. Gruba skóra przestaje czuć ból i jest to korzyść. Niestety gruba skóra ma też powoli uwalniającą się truciznę. Stopniowo… przestaje czuć cokolwiek. A wtedy człowiek przypomina bardziej maszynę niż żywą, duchową istotę. Gruba skóra to fałszywe bezpieczeństwo, uwolnione emocje to najwyższe bezpieczeństwo.

2. Niewyrażone wyższe ludzkie uczucia

Nie tylko nieprzyjemne emocje ciążą. Ciążą też te piękne, pozytywne, budujące… na które sobie nie pozwoliłem, mimo że miałem prawdziwe impulsy, żeby je wyrazić. Serdeczność, życzliwość, więź, uznanie, komplement, życzenia, pamięć o jakimś szczególe który ma znaczenie tylko dla tej osoby, miła niespodzianka, docenienie, pójście za zachęcającym impulsem. Niewypowiedziane “kocham cię” ciąży w środku. Zatrzymane tylko dla siebie, traci swoją wartość. Kwiat zaczyna więdnąć. Z łąki robi się kompost. Niezrealizowane zamiary wyrażania wyższych uczuć na wiele możliwych sposobów, podcinają gałąź pewności siebie i poczucia wartości. Piłą, która podcina tę gałąź jest… później. Później, to skurwysyn, który kłamie za każdym razem, a jedyne czego mnie uczy to praktykowanie odkładania na nigdy. To tak, jakbyś miał na własność całą dużą bibliotekę… i nigdy nie przeczytał żadnej książki, dając się zwieść temu kłamcy, że dodając kolejną książkę do kolekcji stajesz się mądrzejszy. Powiedz prawdę zamieniając “później” na “nigdy” i wtedy podejmij decyzję.

3. Niezaktualizowane przyzwyczajenia

“Jest źle, ale to jest takie znane źle”. Zobowiązania, nawyki, sposoby myślenia- przyzwyczajamy się, a mózg pierwotny stosuje najprostszą strategię przetrwania- powtarzanie. Niczym gad, który jeśli raz przeszedł daną trasę i przetrwał, to już cały czas chodzi tylko tym szlakiem. Mamy gadzią część mózgu- to prawda, ale jesteśmy czymś znacznie więcej. Jesteśmy wielowymiarową istotą duchową, której istoty nie jesteśmy w stanie pojąć nawet najbardziej rozwiniętą częścią mózgu. W głębokiej medytacji albo doświadczeniach przekraczających rzeczywistość pięciu zmysłów mamy tego przebłyski.

Nie dajmy więc pierwotnej części mózgu sobą zarządzać- niech ona pełni funkcję do której została perfekcyjnie stworzona- ochrona naszego życia przed r-e-a-l-n-y-m zagrożeniem. Cokolwiek to jest, co już wrosło we mnie na zasadzie przyzwyczajenia- spójrzmy na to szczerze pytaniem: “Czy mi to naprawdę służy?” Przecież wszyscy wiemy jakie to cudowne uczucie wejść w nowe doświadczenie, opanować nową umiejętność, nauczyć się czegoś nowego, odwiedzić nowe miejsce- to daje nam życie.

Nie pozwól sobie stworzyć własnej fałszywej tożsamości z ograniczeń i symptomów. Zauważ pułapkę “Już taki jestem”. Sprawdź to pytając: “Czy to naprawdę jest moja natura, czy coś co blokuje moją naturę?”. Negatywność na przykład potrafi być silnie uzależniająca,  wręcz wsadzana na piedestał własnej osobowości, ale jest płaceniem bardzo wysokiej ceny za niewielkie korzyści (“wygoda” znanego- wcale nie taka wygodna). Nie walcz z nią, tylko zauważ, doceń że doprowadziła cię do tego momentu i wybacz sobie. Życie aktualizuje się w każdej sekundzie, więc przestań dźwigać stare ciężary i aktualizuj się razem z nim. Tylko wtedy będziesz pełen życia.

Życie nie jest ciężkie. Nie ma nic lżejszego od życia, bo życie to swobodny przepływ, jak fala na której płyniemy bez wysiłku. Ciężkie jest zatrzymywanie życia w sobie, bronienie się przed wyobrażonym zagrożeniem, tamowanie ekspresji, co z czasem staje się ciężarem pozornie nie do ruszenia. Ale stopniowo można ruszyć wszystko. Jedna emocja na raz. Jedno uczucie na raz. Jedna aktualizacja.

Duchowy fitness bez pozowania, za to pełen poznawania. Lekki jak piórko. Lekki jak Ja. Lekki jak Ty.

m

michalgrzeskowiak.pl: Smak Inny Niż Wszystkie

Próbowałem w życiu wielu smaków i tylko jeden z nich jest nie do podrobienia. To smak, który jest inny niż wszystkie pozostałe. To smak, który wprowadza w stan poza zwykłymi stanami. To smak życia swoją prawdą.

Smakujemy tego smaku od początku życia, lecz stopniowo jest on zastępowany. Tak zwana edukacja, tak zwane wychowanie, tak zwane normy społeczne przynoszą nam swoje smaki. Gorzkie, mdłe, przesłodzone. Niosą standaryzację, dostosowanie, poprawność. Smak jest więc zapominany, przesłaniany i modyfikowany na dziwne mieszanki, które przenoszą nas coraz dalej i dalej od samych siebie. Bo jesteśmy niewinni. I nasza niewinność nie wie, co się dzieje. Ufa, że jeśli się dzieje, to pewnie to naturalne. To delikatny i stopniowy proces, więc nie ma reakcji oporu. Jak podgrzewanie wody, gdy żaba jest już w środku- jest coraz cieplej, ale stopniowo, więc nie wyskoczy. Aż się ugotuje. Śmierć. Co umiera? Moja prawda. Czyli Ja.

Smak bycia sobą jednak przebija się. Od czasu do czasu. Daje o sobie znać, gdy zobaczy w świecie pewien przejaw. Coś mnie nagle zatrzyma, przyciągnie moją uwagę, może wkurzy, zasmuci, obudzi zazdrość. Bo nagle widzę jak ktoś żyje swoją prawdą. A w głębi duszy wiem, że też bym chciał. Właściwie to nie marzę o niczym innym, niż o oddechu wolności, o byciu sobą, o byciu a nie graniu, o byciu człowiekiem a nie maszyną, zombie, aktorem. Idę do kościoła- a tam zombie. Idę do korporacji- a tam maszyny. Idę na spęd motywacyjny- a tam aktorzy. To gdzie podziali się ludzie?

Maski zamiast pieśni życia. Wyniki ważniejsze niż miłość. Smak… nieobecności.

Chcę wyskoczyć z garnka, ale przecież ciepło i mam towarzystwo. Tylko że mnie nie ma i nie ma też ludzi, bo jest maska i odgrywane role. Tęsknię.

Aby żyć swoją prawdą nie potrzebuję niczego dodawać. Niczego dokładać. Niczego nowego się uczyć. Potrzebuję odjąć, oczyścić, uwolnić, to co przez moją niewinność przyjąłem z otoczenia. A są to gorycz “bycia nikim”, mdłość “bycia kimś”, kwas walki z życiem. To nie są moje smaki.  Jak smakuje życie moją prawdą?

Inaczej niż wszystko inne, po prostu właściwie. Wtedy po prostu Wiem.

Może mi powiesz, że nie chcesz wcale być sobą, bo to się nie opłaca. Otóż nic nie opłaca się bardziej niż odzyskanie ton energii, która była marnowana na odgrywanie wyuczonej roli. Nic nie opłaca się bardziej niż zdjęcie tamy z tego strumienia, który jest zawsze świeży, ożywczy i płynący. Nic nie opłaca się bardziej niż to, że dasz sobie Siebie. Kiedy?

m

michalgrzeskowiak.pl: Chcąc Szczęścia Oddalam Się Od Niego

Im bardziej chcę być szczęśliwy i skupiam się na swoim tylko szczęściu, tym mniej czuję się szczęśliwy, za to bardziej oddzielony od wszystkiego i wszystkich. Chcąc własnego szczęścia zaczynam się od niego oddalać, bo omijam oczywiste przecież doświadczenia, których miałem setki. Te doświadczenia, to poczucie jedności z czymś lub z kimś, zawsze wtedy, gdy szczęście niejako mnie odwiedzało bez wysiłku. Nie myślałem o nim, po prostu byłem szczęśliwy, właściwie nawet o tym nie wiedząc.

Bo im bardziej szczęśliwy jestem, tym bardziej czuję jakbym znikał, w takim sensie, że znika oddzielenie mnie jako osobnego bycia (szukającego, cierpiącego, niepełnego), a jest bycie pasją, interakcją, rozmową, grupą przyjaciół, spotkaniem, działaniem, przyrodą, całą chwilą, bez oddzieleń. I tam jest właśnie szczęście- najprostsze, najczystsze, najlżejsze. Gdy przestaję go szukać, ono znajduje mnie.

Zawsze gdy się boję, to o tym zapominam. Ze strachu chcę się oddzielić. Zapewnić sobie zupełną niezależność, samowystarczalność, bez świata i ludzi. Bo “świat i ludzie mogliby mi moje skarby odebrać”. Tylko, że te skarby zaczynają wtedy tracić blask. Nie mają się w czym odbijać, żeby ich światło mogło zabłysnąć. Stają się brzydkie i ciężkie, ze szczęścia zmieniają się w źródło nieszczęścia. W osamotnienie, które ma gorzki smak. Im dalej w tym kierunku, tym bardziej gorzki. A im dalej się brnie, tym trudniej zrezygnować, bo wtedy trzeba pogodzić się z błędem. Duma nie pozwala, bo nie cierpi się mylić. I mimo, że się myli, to udaje, kłamie, wkłada maski- większość energii psychicznej idzie na pozowanie. Ale osamotnienie jest faktem i boli jak cholera.

W porządku jest chcieć być szczęśliwym, ale szczęścia nie zdobywa ich się tymi samymi metodami, co walka o przetrwanie. Kierunek jest przeciwny- nie zdobywam szczęścia, tylko je zauważam w zewnętrznych odbiciach tego, co ze mnie emanuje. A moim zadaniem jest tylko pozwolić na to, zgodzić się na tą genialną prostotę, zakończyć walkę.

Osamotnienie to bolesna choroba, na którą coraz łatwiej dzisiaj zapaść. Paradoksalnie lekarstwem na osamotnienie może być… odosobnienie.

Odosobnienie to krótkotrwałe narzędzie, którego celem jest powrót do swojego serca. Sposób na to, aby odkrywać swój skarb, którym chcemy dzielić się w innymi, bo to jest natura szczęścia. Tymczasowe odosobnienie to przeciwieństwo osamotnienia, bo pozwala wejść w ból samotności, przejść przez niego i na dnie znaleźć skarb, z którym chcemy wrócić do ludzi, ze świadomością, że drugi człowiek, to nie jakiś obcy, który zagraża mojemu szczęściu, ale to taki inny ja, który pomaga mi doświadczać mojego szczęścia w pełni. Trochę inny ja, jak trochę inny promień tego samego słońca. Każdy inny promień jest tym samym słońcem.

Wiem, że każdy z nas na najgłębszym poziomie o tym wie. Wiem, że każdy radzi sobie tak jak może, żeby uzdrowić się z samotności. Wiem, że samotność to nic innego jak tęsknota za prawdziwym sobą. Tęsknisz? To dobrze- pozwól tej nawigacji doprowadzić się do domu. Jeden zakręt naraz.

m

michalgrzeskowiak.pl: Prawdziwy Autorytet

Autorytet to przedłużenie słowa Autor. Bycie autorem jest wpisane w bycie człowiekiem. To wrodzony pierwiastek bycia zupełnie innym oryginałem niż ktokolwiek inny. Autor swojego życia, swoich słów, dzieł, języka, ekspresji, wniosków, relacji i całej reszty. Brzmi bardzo dobrze i otwiera przestrzeń do cieszenia się tą autorskością. A jednak, robiąc małe powiększenie tego obrazu, widzimy że nie robimy z niego dobrego użytku. A przez to prawdziwego autorytetu jest mało.

Jesteś autorem i masz na to dużo dowodów. Każda chwila czucia, że “coś jest twoje”, zrobiłeś coś “po swojemu”, wyraziłeś “siebie”. Nieporównywalna z niczym satysfakcja wewnętrzna bycia twórcą czegoś chociażby małego, ale istotnego. Klika, pasuje, zgadza się. “To Moje” mówione z dumą, która jest w pełni zdrowa, bo nie jest próżnością, lecz Radością.

Żeby być autorem nie trzeba napisać i wydać książki. Można nawet napisać i wydać książkę, a wcale nie być jej autorem, bo będzie ona na przykład książką opisującą książki innych. Kopią bez mocy autentyczności. A Ty masz w sobie dużo lepszą książkę! Nie musisz niczego kopiować, udawać autorytetu. Lepiej jest wyrazić prawdziwy autorytet. Taki, który będzie naprawdę twój, a nie przesiąknięty maskami. Maski zostawmy w teatrze.

Absolutnie nie mówię natomiast o byciu innym na siłę. Nie mówię o separowaniu się od innych autorów. Nie mówię o buntowaniu się. Nie mówię o udowadnianiu, że mogę być “lepszym autorem” we wszystkim. Że muszę mieć własną czcionkę do pisania tekstu, własnoręcznie uszyte ubrania, język którego nikt już nie zrozumie. To droga do karykatury, a nie autorskości i łatwo rozpoznać te manowce, w taki sposób czy dodają mi sił czy je zabierają. To, co naturalne nie wymaga siłowania się.

Być autorytetem, to pozwolić sobie na to co jest naturalne- wyrażanie bycia autorem według tego co w duszy gra, co pasjonuje, co w sercu jest twoje.

Bycie autorytetem w tym znaczeniu uważam za całkiem mądry cel życia. A tym autorytecie inni mogą zobaczyć, że sami tęsknią za swoją autorskością i chętnie powróciliby do wewnętrznego autorytetu.

Wyobraźmy sobie, że Ty z Przyszłości już stał się takim AUTORytetEM. A gdybyś porozmawiał z nim kilka minut? Zadał kilka pytań? Pozwolił sobie na przyjęcie prostych odpowiedzi, które jeden krok naraz poprowadzą Cię tam, gdzie Twoje Miejsce? Czas na odpowiedzi spoza internetu- surfując w sieci nieskończonego wnętrza Niezwykłego Autora 🙂

Pozdrawia

m

michalgrzeskowiak.pl: Pierwszy Krok Odwagi

Jest nas kilka miliardów. Bardzo podobni do siebie, a jednak każdy inny. Gdy zaczynamy się klasyfikować, grupować i etykietować, to łatwo stracić z oczu fakt, że każdy jest unikatem. A gdy tracę to z oczu, to wchodzę na zaminowane pole porównywania. Nie mogę się już zrelaksować, co jakiś czas coś wybucha, raniąc odłamkami mnie i innych.

W momentach największego, naturalnego szczęścia, którego nie musiałem sztucznie tworzyć, albo poszukiwać na nieznanych lądach- po prostu nie porównywałem. Wyglądu, charakteru, zachowań, doświadczeń, planów, wglądów, cech.

Jakim cudem więc jestem w stanie zapomnieć, że byłem, jestem i mogę być szczęśliwy bez porównań? Jak to możliwe, że wracam do amnezji, biegnę na wybuchające pole i tam szukam szczęścia? 

Mówiąc o porównaniu, nie mam na myśli porównań technicznych, praktycznych, strategicznych. One są użyteczne i z całą pewnością nam służą. Gdy mam coś kupić porównuję ceny i wybieram tą, która będzie niższa (jeśli pozostałe warunki są identyczne). Mam na myśli porównywanie nieporównywalnego- tego, co masz w głębi duszy, autentyczności twojego bezpośredniego doświadczenia, unikatu jakim jesteś.

Mówiąc o unikacie, nie mam z kolei na myśli bycia innym we wszystkim, w opozycji do świata, na samotnej wyspie swojej wyjątkowości- to nie ma nic wspólnego z naturalnością. Bardzo wątpię czy zupełna samotność tego typu jest rzeczywiście czymś co ci w duszy gra. Prawdopodobnie w głębi duszy pragniesz relacji pełnych wyższych ludzkich uczuć. Ja pragnę.

Umysł wspaniale kalkuluje i warto pozwolić mu kalkulować dokładnie tam, gdzie robi to świetnie. I jednocześnie warto postawić mu bardzo jasną granicę, aby nie zajmował się tym, co jest ponad jego miarę. Żeby nie starał się kalkulować tak organicznego zjawiska jakim jest szczęście, autentyczność, bycie tym, co sprawia, że serce śpiewa.

Osobiście angażując kalkulacje do chęci bycia szczęśliwszym, doprowadziłem się do największej depresji w życiu. I dopiero ogromny ból istnienia pozwolił mi zobaczyć jak daleko zabłądziłem, idąc za tym “niewinnym porównaniem”.

To bardzo proste- wybrać ubrania kilkudziesięciu osób, które są w czymś inspirujące. Starać się wciskać je na siebie, ignorując że to nie nasz rozmiar, po czym biczować się z tego powodu. Na dokładkę można winić los, za tą ogromną niesprawiedliwość, po czym gdy ciągłe “dlaczego ja?” staje się zbyt nieprzyjemne, uciekać w działania, które na chwilę zmniejszą napięcie. Wówczas witamy na pokładzie nałogi, które chętnie służą swoją mocą. Są naprawdę skuteczne i to na całe dwie minuty. Niewinne porównanie- pole minowe.

“Ubrania” innych osób, to ich unikat, szyty na ich miarę, ich doświadczenie, ich droga. Ja mam swoje- i to prawda, że pewne techniczne parametry, w pewnej perspektywie wypadają gorzej- ale to całokształt tworzy cud jakim jestem (jakim jesteś), a nie poszczególny parametr wyrwany z kontekstu!

Padłem wyczerpany po wielu przymiarkach- nadal nagi, smutny, rozczarowany. Ale w każdym wyczerpaniu jest jeszcze cząstka sił, chociażby tak mała, aby powiedzieć na głos jedno zdanie: mam problem. Pierwszy krok odwagi.

I łzy szczęścia popłynęły znowu, gdy zobaczyłem że w środku nadal, przez cały ten czas czekał mój unikat. Szyty na miarę, inny niż wszystkie, pasujący idealnie. Od razu mnie przywitał, ugościł i ukoił. Jestem. Ja Jestem.

Pierwszy krok odwagi, to nie skok ze spadochronem. Ten krok nazywa się: mam problem.

I z tej uczciwości droga się prostuje. Zawsze.

m



all posts



2018
Lipiec
3Po Co Nam Edukacja
Czerwiec
11Bezbłędny Projektor
5Test Bogactwa
Maj
23Co Jest Toksyczne
4To Nie Życie Jest Ciężkie
1Smak Inny Niż Wszystkie
Kwiecień
29Chcąc Szczęścia Oddalam Się Od Niego
4Prawdziwy Autorytet


2017
Listopad
26Pierwszy Krok Odwagi


2016
Wrzesień
20Wodospady
Lipiec
21Co Zmieniłbyś W Swoim Ciele?
11Spotykanie Się Ze Sobą
Marzec
10Porażka Odmowa Depresja Wkurwienie
33 Pytania Których Niestety Nie Zadajesz
Styczeń
26Spróbuj Tego Zamiast Ustalania Celów
5Zamiast Wybierać Zawód Zadaj To Pytanie


2015
Grudzień
2Jesteś Jak Krowa czy Bizon?
Październik
76 Korzyści z Własnej Grupy MasterMind
Wrzesień
12Nie trzeba posiadać żeby doświadczać
Lipiec
6Jak budować spokój wewnętrzny
3Osadzenie w naturalnej kreatywności
1Już mi się nie chce
Czerwiec
8Planowane nieplanowanie
3Moje 3 nawyki- filary
Maj
25Dwa rodzaje perfekcjonizmu
21Omnia mea mecum porto
Marzec
6Czego nauczyły mnie wystąpienia publiczne
Luty
16Nieważne co praktykujesz
Styczeń
1Trzy Słowa Roku


2014
Grudzień
31Lekcje z sukcesów i porażek 2014
29“Kwestionuj wszystko”- czyli co wkrada się tylnymi drzwiami
28Wspólny element treningu, wdzięczności i problemów
28Gdy zmiana jest trudna
26Trzy poziomy komunikacji
24Presja perfekcyjnej pasji przeczy Pasji
23Sposób opowiadania czyli sposób życia
22Życiówka zamiast presji życiówek
21Jak zachowywać jasny umysł
20Banalna prostota sukcesu
19Rozwojowe- nierozwojowe
18Dyscyplina najwyższą formą wolności?
17Mój mentor mnie wkurza
17Prawdziwe CV
16Dwa rodzaje zmęczenia
14Minimalizm czyli optymalizm
13Odłączyć się, żeby włączyć Życie
12Ponabijać się z siebie
11Motyw przewodni
10Dziennik mocy
9Rytuały zamiast rutyny
9Świętować bez poczucia winy
7Mój Osobisty Słownik Transformacyjny (MOST)
7Jak zatrzymać magię momentu
5Wędrówka po siedmiu planetach
4Po prostu bądź ze sobą szczery
3Chwasty to powód do radości
2Opresja. Depresja. Progresja.
Sierpień
32 razy więcej mięśni w 7 dni
3Nie piszę, bo doświadczam
Maj
11Mogłem to zrobić lepiej
9Co dało mi 5 lat rozwoju osobistego
6Ile waży ciężka sytuacja?
6Algorytmy plus serce


2013
Grudzień
5Syndrom zimnej herbaty
Listopad
1610 dni życia jak mnich- tortura czy wyzwolenie?
1227 lekcji na 27. urodziny
Czerwiec
6Cały pakiet albo nic
5Z wizytą u siebie
5Kupowanie i mnożenie szczęścia
Kwiecień
26Technika jednego piwka
26Zakaz zakazów czyli nie czytaj tego!
26Autoterapia zwana bieganiem
26Jak pozbyć się przywiązania do racji
26Technika na zyskiwanie spokoju
26Niepokorna pokora
26Kiedy w końcu będziesz OK
Marzec
7Bądź Piękny
7ABC Procesu Coachingowego
7Jak odłożyć broń
Luty
15Jestem na diecie
15Istota i dodatki
143 Triki Oszczędzające Pieniądze


2012
Listopad
30Wzmacniać to, co dobre
30Spojrzenie odwiedzającego
29Mocne fundamenty szczęścia
29Chcę tu być
28“Nie zasługuję na szczęście”
19Masz rację
19Daj im się wygadać
19Wyprowadź je na spacer
19Sztuka realizowania marzeń
14Jak nie ominąć niczego ważnego w życiu
7Jak zarządzać swoją złością
5Podwójne zwycięstwa
5Jak nigdy więcej nie być wyśmianym
Październik
30Pełny ekran na monitorze życiowym
30Drugi maraton … czyli jak zyskiwać energię
16Drugi maraton … czyli jak radzić sobie z bólem
16Drugi maraton … czyli zmiana systemu motywacyjnego
Sierpień
24Trzy języki, które warto znać
23Egzamin na prawo jazdy
23Jestem amatorem
19Doświadczać, tworzyć, dzielić się
15Za późno, nie dam rady …
11Jasna i ciemna strona planowania
11Witaj Człowieku!
Lipiec
11Bycie Nauczycielem
Czerwiec
20RazDwaTrzy Teraz
15Nie wyobrażam sobie
3Ultra lekkie – Pełne Życie
3Wegańska przygoda przez 30 dni
Maj
20Nawyki behawioralne i mentalne
3SURF’owanie i HOST’owanie
3Obejmowanie strachu
Marzec
31Wytrwałość i odporność
30Ekstremalne szczęście? Nie, dziękuję!
30Ile mam lat?
29Zdrowe finanse
29Czy jesteś trochę w ciąży?
12Właściwa kolejność
6Wszystko za darmo czy nic za darmo?
Luty
20Spotkanie z zimnem
11Moi Mentorzy
6Zdrowa Dawka Trucizny
Styczeń
13Jak Bieganie uczy mnie Życia
10Gdy przez długi czas nie patrzę na zegarek …
10Powinienem być inny
10Oczyszczenie wielopoziomowe


2011
Grudzień
17Matematyka Szczęścia
Listopad
9Sto Procent Prawdy
Październik
17Maraton i jego Zakręty
Wrzesień
8Jak powiedzieć nie, aby powiedzieć TAK
Sierpień
410 korzyści ze znajomości języków (nie)obcych
Czerwiec
11Jak zostać Coachem w 5 minut
7SUPERPRODUKTYWNOŚĆ w 3 prostych krokach
2GREAT DREAM- 10 kluczy szczęśliwszego Życia
Kwiecień
29Co Cię naprawdę powstrzymuje?
Marzec
10Potęga interdyscyplinarności
10Zapraszam na szkolenie
10Ja- spółka z ogromną odpowiedzialnością
Luty
17Muzyka jest medytacją
6Szanuj swoje słowo
Styczeń
25Prawdziwa Akceptacja
25Człowiek pośrodku
25Przewrót w przód


2010
Grudzień
21„Po co”- odkryj trybiki w machinie zachcianek
16Głębia Życia
Październik
31Przejawiająca się Radość
18Dziękuję za krytykę
12Miłość to nie kontrakt
12Czy warto mieć rację?
Wrzesień
1“Szczęście” bycia ofiarą
Sierpień
20Zasoby, koszty, inwestycje
Lipiec
23Ulga to nie Radość
18Na ile pomoc jest pomocą?
2Paradoks wyboru a Szczęście
Maj
28Czy to jest zgodne z prawdą?
21Klatka iluzji posiadania. Otwórz ją!
Kwiecień
19Ile pieniędzy potrzebujesz?
16Jesteś podróżnikiem czy turystą?
6Brzydki stół, brzydki stół !!!
Marzec
24Nieznane- fascynuje czy przeraża?
22Fenomen alkoholu
16Wyrzuć to z siebie !!!
Luty
19Myśli dzielą dźwięk na dwa
Styczeń
27Narkotyk gorszy od heroiny
20W czym się kąpiesz?
10Jak reagujesz na słowo NAUKA?


2009
Grudzień
20Radość jest sukcesem!
Listopad
22O nieporównywalnym
9Uśmiech- najkrótsza droga do drugiego człowieka.
Październik
23Nie miej nadziei przyjacielu, decyduj!
18Wolność jest wewnątrz!
Wrzesień
24Książka- przyjaciel, który nigdy nie zdradzi.
8Pułapka perfekcjonizmu
Sierpień
12Starzeć się nie „doroślejąc”
5‘DOŚWIADCZAĆ’ jest wszystkim!
Lipiec
21Idź swoją drogą
15Dystans i przypisywanie znaczenia (prezentacja cz.2)
7Przyjemność, flow i misja
2Rozkosz bycia nie-poważnym
Czerwiec
20Liczy się podróż
9(Nie)osiągalna teraźniejszość
Maj
30Jaka jest twoja muzyka życia?
22Dwie strony życiowego medalu
10Być jak chiński bambus
4Metafora plastikowej kostki
Kwiecień
25Czym jest problem?
17Dwulatek moim nauczycielem?

subscribe